Tak właściwie to już historia. Aura w ciągu ostatniego tygodnia bardzo się zmieniła i moje zdjęcia, którymi chciałam się podzielić są już wspomnieniem, ale za to wspomnieniem pięknej jesieni.
Nie miałam czasu wcześniej ich zamieścić gdyż dużo wokół się dzieje, odliczamy dni do przeprowadzki, pomału się organizujemy, sprzątamy. Zaczęłam "produkcję" szydełkowych aniołków ale im poświęcę osobny post. A tymczasem poniżej część mojego przyblokowego skrawka ziemi i tego co go otacza.
Kwitnący clematis ... a po drugiej stronie przepiękny, zabytkowy park - widok, którego po przeprowadzce będzie mi brakowało.
Kwitnące maki - kto powiedział, że to wiosenno-letnie kwiaty?
Nagietki w pełnek krasie. Prawdę mówiąc we wrześniu rozsiałam trochę nasion z nadzieją, że zakwitną wiosną ... :))
I bukiet, zupełnie nie jesienny - z kwitnącą lawendą - zrobiony z tego co kwitło jeszcze 10 dni temu w moim ogródku :)))
I jeszcze migawki z parku, który cieszy nasze oko o każdej porze roku :)
A w tle bloki - mieszkam w jednym z nich. Typowo pgr-owskie budownictwo - pozostawiam to bez komentarza.