Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Niezbyt pomyślny początek Nowego Roku.

Do napisania tego posta zabrałam się tydzień temu. Miało być o przedświątecznego gonitwie, chwili spędzonej w Gdańsku i ataku wirusów, który ma też swoje dobre strony. Ale już nie jestem pewna tych dobrych stron, bo o ile dwa-trzy dni w łóżku są do zniesienia pomimo palącego gardła,to zapalenie tchawicy i nieustający kaszel - nie bardzo.
W chwili lepszego samopoczucia zabrałam się za nadrabianie zaległości w czytaniu blogów i u większości z Was wirusy, anginy i inne paskudztwa wiodą prym. Nie wiem czy to czasem nie zasługa tej pięknej pogody za oknem, która choć cieszy to sprzyja panoszeniu się wszelkich chorób.
Poległyśmy z Julką na dobre ale  w tym czasie Julka przeczytała Anię z Zielonego Wzgórza, do której robiła kilka przymiarek, a ja dwa z moich prezentów od św. Mikołaja. Co prawda plany miałam całkiem inne (np. zrobić to, czego nie udało się przed świętami, nadrobić zaległości pracowe) ale jak to zwykle bywa, nie można za wiele planować, bo życie płata przeróżne figle.
Św. Mikołaj jak zwykle był bardzo hojny i obdarował nas wieloma ciekawymi książkami, foto nie będzie, ale jak by dobrze policzyć do kilkanaście sztuk się zbierze. Miałam dylemat od czego zacząć bo i różne inne nowości - zaległości na półkach stoją, ale wybrałam "Ludzkie gadanie" czyli rozmowy Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka. Polecam i obiecuję solennie, że choć krótkie moje wrażenia znajdą się w najbliższym poście. Jakby nie było, choć wirus męczył, wchłonęłam te wspomnienia błyskawicznie i wrócę do nich niebawem, na spokojnie :) Tymczasem o książce możecie poczytać tutaj.

Między świętami, na chwilkę wpadliśmy do Gdańska. Ta chwilka to dwa całe dni plus jeden wieczór i jeden poranek. A w tym czasie świętowaliśmy urodziny mojej Mamy, spotkałam się z przyjaciółkami z liceum (ściskam Was bo wiem, że zaglądacie!) - to zawsze są cudowne chwile, choć czasem mamy rozbieżne spojrzenie na różne rzeczy, spędziliśmy wieczór z przyjaciółmi z podstawówki i czasów policealnych (takie spotkania na długo pozostają w pamięci), odwiedziliśmy moją babcię - jedna wielka gonitwa. Aaa i z moją siostrą, która spędzała święta z rodzicami, miałyśmy swój pierwszy wspólny raz - nie przyznam się czego ;) W każdym bądź razie to był jeden wielki maraton, choć miałam też chwilę dla siebie i czas na spacer moimi ulubionymi uliczkami, "pocztówka" dla Was (nie było kiedy jej opublikować):


moja ukochana, ul. Mariacka


Święta, jak co drugi rok, spędziliśmy w domu. I znowu obiecywałam sobie, planowałam, że do kolacji wigilijnej usiądę wypoczęta (bo wcześniej wszystko przygotuję), ale się nie udało. Pewnie to kwestia zorganizowania (niestety dużo mi brakuje do wielkopolskiej gospodyni), ale wciąż wyszukuję sobie nowe zadania. W tym roku poza tradycyjnymi obowiązkami wyszydełkowałam kilkadziesiąt różnych ozdób, które widzieliście już wcześniej, wszystkie wysłane kartki sama skleiłam, poniżej trzy, z których najbardziej byłam zadowolona (podpisane Pracownia na zapiecku - bo były opublikowane już wcześniej):





Tą ostatnią wyhaftowałam w ramach zabawy "Wyszydełkuj sobie święta" (haft był dozwolony ;) ) i ku mojemu zaskoczeniu zostałam wyróżniona i obdarowana świątecznymi drobiazgami przez jedną z organizatorek :))

Przed świętami z Dark Raven z bloga Między Babami zorganizowałyśmy sobie wymiankę. Za moje szydełkowe gwiazdki dostałam ozdoby z masy solnej. Są cudne i jeszcze dobrze się im nie przyjrzałam a już dzieci rozdzieliły je między siebie :) W biegu udało mi się je sfotografować:


Kiedyś zabrałam się za ozdoby z masy solnej, ale zdecydowanie lepiej wychodzi mi szydełkowanie :))

Moja paczuszka poza obiecanymi gwiazdkami na szydełku (zdecydowanie szybciej się je robi i wymagają mniej zachodu niż masa solna) przygotowałam drobną niespodziankę dla Agi, a właściwie jej synka. Niedoskonałą, bo to mój pierwszy decoupage, ale myślę, że to będzie sympatyczna pamiątka:



Szczegóły tych moich wszystkich poczynań ręcznych znajdą się już wkrótce w Pracowni na zapiecku.

Chciałam jeszcze w tym poście zmieścić ciasteczka, które piekłyśmy z Julką wg przepisów zamieszczonych w książce Magdy z Zapachu Wspomnień - ale te Ciasteczka zasługują na osobny post :))

Zmykam pisać na zapiecek, a Wam życzę dużo zdrówka!

Ania

poniedziałek, 28 stycznia 2013

26.000 krzyżyków

Dokładnie tyle krzyżyków trzeba zrobić aby powstał krzyżykowy obrazek Matki Boskiej Cygańskiej. To mój ulubiony obrazek przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem i od pewnego czasu chciałam kupić sobie ten obraz, jednak nigdy nie trafiłam na taki, który byłby delikatny, w stonowanych kolorach. Niestety w większości sklepów z dewocjonaliami są dość kiczowate wersje.
I ... w sierpniowym wydaniu Igłą Malowane znalazłam diagram :))) To jest próba mojej cierpliwości i sprawdzian mojego zapału, jeszcze nigdy nie haftowałam czegoś tak dużego i dość skomplikowanego. Trudność polega na tym, że cały obrazek utrzymany jest w kolorze sepii i poszczególne nici różnią się tylko odcieniem i w czasie krzyżykowania, szczególnie na początku, miałam problem z odróżnieniem tych już wyhaftowanych. Teraz na szczęście mam już chyba z górki:





A tak wygląda mój obrazek na dzień dzisiejszy. Duuuużo jeszcze przede mną :(


Nasze ferie się skończyły i wszystko wraca na właściwe tory. Tylko ja dziś jeszcze w domu zostałam, muszę pozdejmować resztę świątecznych dekoracji bo czas do domu zaprosić wiosnę :)

Dziękuję za każde słowo pod poprzednimi postami. 
Karteczka Babci bardzo się spodobała. Była wzruszona, a ja chyba jeszcze bardziej ...
Buziaki ślę!

wtorek, 10 lipca 2012

Pagoda ... do wyboru na Candy :)

15 lipca zbliża się wielkimi krokami, więc niebawem "cukiereczki" trafią do nowego właściciela :) Z tej okazji nowa niespodzianka. Zwycięzca będzie miał możliwość wyboru pomiędzy tradycyjnym biscornu takim jak na zdjęciu:

a biscornu pagodą, wyhaftowanym w ostatnich dniach:


 Wzór oraz instrukcję znalazłam w Kapryśnych Inspiracjach (klik).



Cierpię ostatno bardzo na brak czasu. Ale wrócę, na pewno :))
Dziękuję Wam za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz :*

środa, 6 czerwca 2012

Biscornu i niespodzianka

Dziś chciałam Wam pokazać efekt mojego małego romansu z haftem krzyżykowym. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy wiedziałam, że muszę je mieć, że będzie idealne do igiełek i szpilek, których nie mam gdzie wkuć.
Oto moje pierwsze biscornu:

Może nie jest idealne, mogłoby być "bardziej wypchane" ale mi całkiem się podoba :)

  W sieci znalzałam wzór, który przypominał mi moje ukochane chabry, troszkę go zmodyfikowałam. Powyżej i poniżej strona "A":


 Mi podoba się delikatniejsza, zupełnie zmodyfikowana przeze mnie strona "B". Guziczek został zastąpiony koralikiem.


Napisałam, że to moje pierwsze biscornu, bo choć wykonanie go jest bardzo praco- i czasochłonne to praca nad nim sprawiła mi wielką przyjemność.
O dawna zastanawiałam się, czym mogłabym Was obdarować organizując Candy. Spotkałam w sklepie koty z takim słodkim uśmiechem:


Były dwa, jednego podarowałam miłośniczce kotów - mojej siostrze, drugiego kupiłam z myślą o Was. Do tego filcowe podkładki pod kubki i biscornu.


Niniejszym zapraszam Was na moje pierwsze CANDY. Kot i podkładki to te, widoczne na zdjęciach. Natomiast biscornu wykonam specjalnie na tą okazję. Zasady zabawy myślę, że są wszystkim znane: proszę o skomentowanie wpisu i wklejenie zdjęcia poniżej na swojego bloga. Miło mi będzie jak dodacie mojego bloga do swoich ulubionych i zostaniecie ze mną na dłużej (nie jest to jednak warunkiem udziału w zabawie). Osoby nie posiadające bloga proszę o pozostawienie adresu email w komentarzu.
Candy trwa do 15 lipca, jeśli tylko warunki urlopowe pozwolą to zwycięzcę wyłonię 16 lipca o czym poinforumję na blogu.
Zapraszam, mam nadzieję, że "cukieraski" Wam się spodobają.