Obserwatorzy

czwartek, 29 listopada 2012

Z cyklu ... Piosenka na dziś :)

Już nie chcę się skarżyć, że czasu na pisanie wciąż mało ... ale, żyję i daję znać o sobie od czasu do czasu na Waszych blogach.
Właściwie od początku istnienia bloga chciałam stworzyć taki cykl muzyczny, bo chociaż słoń na ucho mi nadepnął i talentu muzycznego nie mam nawet ociupinę to uwielbiam słuchać ... i chciałabym od czasu do czasu podzielić się z Wami moimi ulubionymi piosenkami, albo po prostu takimi, które odpowiadają mojemu nastrojowi, przywołują miłe wspomnienia.

Dziś bardzo smutno za oknem. Od rana nie mieliśmy w domu prądu, chociaż śniadanie (kanapki i zimny sok - gazu nie mamy) przy świecach miało swój urok :)

(Super, teraz w Gnieźnie też wyłączyli prąd, komputer pewnie za chwilę padnie).

Ale wracając do tematu piosenki. Pogoda za oknem byle jaka. Więc ... "Otulmy się miłością ..."


Podoba Wam się? Mi bardzo :)))

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Takie wspomnienia dzieciństwa są bezcenna, prawda?
Ściskam gorąco!

sobota, 24 listopada 2012

Przedstawiam Wam

... Stefana.
Myślę, że okazja jest ku temu bardzo na miejscu. W niedzielę jest Dzień Pluszowego Misia, a Stefan to mój ulubieniec z lat dzieciństwa. Moje pierwsze wspomnienie to Stefan na półce w kiosku Ruchu, siedzący samotnie, wyczekujący. Zauroczyły mnie jego długie nogi, w sam raz do tańca ... To drugie wspomnienie. Ja i Stefan, w tańcu :)) Nie mamy wspólnych zdjęć z tamtych czasów, więc musicie wierzyć mi na słowo ;)

W mojej rodzinie była tradycja obdarowywania dzieci maskotkami w dniu urodzin. Stefanek nie jest tym od urodzenia. Wtedy dostałam "piszczącego" lewka. Jak nacisnęło się go na guziczek pod brzuchem piszczał. Przepadł gdzieś w czasie jakiegoś remontu, pamiętam go doskonale, mam jedno zdjęcie, ale w negliżu podczas zmiany pieluchy, więc nie nadaje się do opublikowania. ;)  Zadbałam o to aby i moje dzieciaczki takich ulubieńców miały. Julka ma ukochanego zajączka - zdjęcia tymczasowo brak. Nie mam starych zdjęć na komputerze, muszę je odszukać ;)

Marcina ma Gepardzika. Udało mi się znaleźć dwa zdjęcia, na których Marcin nie płacze i nie pije maminego mleka:

(na krzesełku obok widać brązowe nóżki Julki królika ;) )

Dzieci zostały obdarowane również innymi maskotkami, ale Te jakoś darzą specjalną sympatią. Może Julka, jako dziewczynka większą. Bez Królika nie rusza się nigdzie (wyjątkiem był obóz koszykarski, stwierdziła, że chyba nie wypada, ale wiem, że tęskniła).



Pluszaki są dobre na wszystko, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia:
- są do tańca i do różańca (szczególnie do tańca!!!)
- pochłaniają wszystkie łzy, te dziecięce i te nastoletnie
- towarzyszą we wszystkich niebezpiecznych wyprawach
- pocieszą gdy jest smutno
- utulą i dodadzą odwagi w chwilach grozy
a najważniejsze jest to, że SĄ! :))


Oto mój Stefanek:


Jego wiek oceniam na ok. 32 lata, musiałam mieć około 3 kiedy go wypatrzyłam na sklepowej półce. Nie wiem dlaczego wybrałam mu takie imię. Jego kolegą był Karolek którego dostała moja córka chrzestna. Stefan - tak na imię miał mój wujek, którego w ogóle nie pamiętam i ukochana babcia Stefania. Pamiętam, że było to bardzo "egzotyczne" imię. A Karol ... byłam praktycznie pewna, że tak będzie miał na imię mój synek. Lolek ... aż pewien Karol skutecznie mi to imię zapaskudził. Różnie to w życiu bywa.

A Wy? Macie ukochane maskotki? Pamiętacie te szczególne?


I ... wiadomość z ostatniej chwili. Moja karteczka z ptaszkiem, zgłoszona do konkursu na blogu 123scrapujTy została wyróżniona!

Ale się cieszę :)) Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, a przede wszystkim za to, że nie zapomniałyście o mnie :))) Nie wiem jeszcze czy scrap to coś dla mnie. Jestem wielką fanką Aka, której prace to nie zwykły scrap ale małe, dopracowane w najmniejszym szczególe dzieła sztuki. Z Aka zrobiłam wymiankę, zrobiła też dla mnie kartkę na zakończenie roku szkolnego. Patrząc na te prace jeszcze tak niewiele wiem i umiem ...
eech.
Ściskam Was i biegnę do kuchni. Bo beza na Torcik Pavlowa wg. przepisu Ady domaga się uwagi :))


wtorek, 20 listopada 2012

Mój pierwszy raz ... SCRAP SCRAP SCRAP :)

Ach! Jak ten czas ucieka. Świat oszalał a ja pędzę razem z nim. Na szczęście widzę światełko w tunelu ... pomału poza bieżącą pracą nadrabiam zaległości, tylko ... jak nadrobię w domu to służbowe sprawy leżą, jak nadgonię w pracy to w domu kurz panoszy się na dobre a w suszarni rośnie góra nieuprasownych ubrań. I tak w kółko ...
Pozostaje mi tylko zaśpiewać z AMJ: "Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, Ja wysiadam!"

http://www.youtube.com/watch?v=oa7y-nKGYA4

Czasu na moje ulubione "prace ręczne" mam tyle co nic :( A głowa pełna pomysłów na świąteczne dekoracje. Ale u mnie Boże Narodzenie to również urodziny mojej Mamy i Siostry. W tym roku postanowiłam zrobić własne kartki, bo i okazje są wyjątkowe - Mama kończy 60. lat a siostrzyczka wyjeżdża do pracy za granicę. Pierwsza kartka już jest, dla siostry. Nieśmiało trochę Wam się chwalę, bo to mój pierwszy raz i nawet nie wiem, czy można "to" nawać scrapbookingiem.
Hmmmm, oto ona, kartka z cytatem:


Bądź jak ptak, który,
gdy siada na gałęzi zbyt kruchej,
czu­je, jak spa­da, lecz śpiewa da­lej,
bo wie, że ma skrzydła.
                                   Victor Hugo


Oto "szczegóły" karteczki:





Zdjęcia, są jakie są, robione telefonem komórkowym w pracy. W pospiechu zapomniałam aparatu :/
Myślę, że karteczka pasuje do wyzwania "Ptasie trele" na blogu 123 scrapuj Ty i postanowiłam ją zgłosić do konkursu. Co prawda brakuje jeszcze napisu "W dniu urodzin" ... ale nad tym muszę jeszcze się zastanowić i nie chciałabym "zepsuć" swojej pracy.



Jeśli jeszcze do mnie zaglądacie to będę wdzięczna za komentarze, szczególnie krytyczne(!) bo sama nie wiem, czy jest w ogóle sens, żebym zabierała się za scrap.

Pozdrawiam Was bardzo gorąco!