... Stefana.
Myślę, że okazja jest ku temu bardzo na miejscu. W niedzielę jest Dzień Pluszowego Misia, a Stefan to mój ulubieniec z lat dzieciństwa. Moje pierwsze wspomnienie to Stefan na półce w kiosku Ruchu, siedzący samotnie, wyczekujący. Zauroczyły mnie jego długie nogi, w sam raz do tańca ... To drugie wspomnienie. Ja i Stefan, w tańcu :)) Nie mamy wspólnych zdjęć z tamtych czasów, więc musicie wierzyć mi na słowo ;)
W mojej rodzinie była tradycja obdarowywania dzieci maskotkami w dniu urodzin. Stefanek nie jest tym od urodzenia. Wtedy dostałam "piszczącego" lewka. Jak nacisnęło się go na guziczek pod brzuchem piszczał. Przepadł gdzieś w czasie jakiegoś remontu, pamiętam go doskonale, mam jedno zdjęcie, ale w negliżu podczas zmiany pieluchy, więc nie nadaje się do opublikowania. ;) Zadbałam o to aby i moje dzieciaczki takich ulubieńców miały. Julka ma ukochanego zajączka - zdjęcia tymczasowo brak. Nie mam starych zdjęć na komputerze, muszę je odszukać ;)
Marcina ma Gepardzika. Udało mi się znaleźć dwa zdjęcia, na których Marcin nie płacze i nie pije maminego mleka:
(na krzesełku obok widać brązowe nóżki Julki królika ;) )
Dzieci zostały obdarowane również innymi maskotkami, ale Te jakoś darzą specjalną sympatią. Może Julka, jako dziewczynka większą. Bez Królika nie rusza się nigdzie (wyjątkiem był obóz koszykarski, stwierdziła, że chyba nie wypada, ale wiem, że tęskniła).
Pluszaki są dobre na wszystko, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia:
- są do tańca i do różańca (szczególnie do tańca!!!)
- pochłaniają wszystkie łzy, te dziecięce i te nastoletnie
- towarzyszą we wszystkich niebezpiecznych wyprawach
- pocieszą gdy jest smutno
- utulą i dodadzą odwagi w chwilach grozy
a najważniejsze jest to, że SĄ! :))
Oto mój Stefanek:
Jego wiek oceniam na ok. 32 lata, musiałam mieć około 3 kiedy go wypatrzyłam na sklepowej półce. Nie wiem dlaczego wybrałam mu takie imię. Jego kolegą był Karolek którego dostała moja córka chrzestna. Stefan - tak na imię miał mój wujek, którego w ogóle nie pamiętam i ukochana babcia Stefania. Pamiętam, że było to bardzo "egzotyczne" imię. A Karol ... byłam praktycznie pewna, że tak będzie miał na imię mój synek. Lolek ... aż pewien Karol skutecznie mi to imię zapaskudził. Różnie to w życiu bywa.
A Wy? Macie ukochane maskotki? Pamiętacie te szczególne?
I ... wiadomość z ostatniej chwili. Moja karteczka z ptaszkiem, zgłoszona do konkursu na blogu
123scrapujTy została wyróżniona!
Ale się cieszę :)) Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, a przede wszystkim za to, że nie zapomniałyście o mnie :))) Nie wiem jeszcze czy scrap to coś dla mnie. Jestem wielką fanką
Aka, której prace to nie zwykły scrap ale małe, dopracowane w najmniejszym szczególe dzieła sztuki. Z Aka zrobiłam
wymiankę, zrobiła też dla mnie
kartkę na zakończenie roku szkolnego. Patrząc na te prace jeszcze tak niewiele wiem i umiem ...
eech.
Ściskam Was i biegnę do kuchni. Bo beza na
Torcik Pavlowa wg. przepisu
Ady domaga się uwagi :))