Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 października 2011

Wiele hałasu o nic ...

czyli z Czacza wróciliśmy prawie z pystymi rękami.
Nie powiem, że się nie zawiodłam, bo nasłuchałam się opowieści o pięknościach, które można tam kupić za niewielkie pieniądze. A moim zdaniem 80% rzeczy, które można tam zobaczyć i kupić nadaje się na śmietnik. 10% to zestawy wypoczynkowe skórzane, na których się nie znam ale wyglądały porządnie. Zakładam że jest jeszcze 10%, których mi nie udało się znaleźć - bo i nie szukałam, nie miałam ochoty przebywać w śmierdzących grzybem i pleśnią halach. 2 albo 3 sklepy wyglądały przyzwoicie jednak nie znalazłam w nich nic godnego uwagi i potrzebnego. Większość mebli czas swojej świetności ma dawno za sobą, są poobijane i porysowane od ciągłego przenoszenia.
A oto co można kupić w Czaczu oprócz mebli: wyblaknięte od słońca zabawki ogrodowe dla dzieci, ubrania - trochę wilgotne i spleśniałe ale wg sprzedawców po upraniu nadające się do noszenia, rowerki dla dzieci - zardzewiałe, ale można okleić specjalnymi taśmami i będą nadawały się do użytku, wyszczerbione kufle, spleśniałą piankę do pływania, narty różnego rodzaju (nie znam się więc nie ocenię ich stanu), garnki, patelnie i sztućce - lekko zużyte ale co tam, telewizory z dużymi kineskopami, których dziś już nikt nie kupuje i których koszt odzysku jest bardzo duży.
Zgrzeszyłabym jakbym zapomniała o sklepie, w którym widziałam piękne lampy witrażowe, takie jakich nie widziałam w naszych sklepach. Ceny lamp też były piękne, ale tak naprawdę tylko te lampy zrobiły na mnie wrażenie.
Chodząc po tym Czaczu, w połowie odwiedzanych hal straciłam nadzieję na kupno czegokolwiek łandego i chciałam chociaż dzieciom coś kupić, żeby nie były zawiedzione.  Nie było absolutnie nic godnego uwagi.
Napisałam, że wróciliśmy z prawie pustymi rękami, prawie, gdyż udało nam się kupić komplet ładych i solidnych taboretów oraz rowerek dla Marcina (dosłownie na ostatnim stoisku) w bardzo dobrym stanie i za przystępną cenę.
Poniżej ciekawostka: płot w Czaczu.

Jedno jest pewne. Więcej tam nie pojadę. Być może 3 lata temu, gdy handel w tej niewielkiej miejsowości przeżywał okres swojej świetności można było wyposażyć dom za niewielkie pieniądze jednak dziś wycieczka tam była straconym czasem.

środa, 21 września 2011

Tak dużo wokół się dzieje ...

... że zupełnie zapomniałam o blogu.
Na mojej Ogrodowej poraz kolejny rozkopali działkę, jeszcze w tym tygodniu w rowkach znajdą się rury drenażowe odprowadzające nadmiar wody z rynien do studni. Będziemy mieć wodę "za darmo" do podlewania roślinek, które kiedyś, mam nadzieję urosną. A jak przykryją rury geowłókniną i zakopią, będą mogli wytyczyć wjazd do garażu i ścieżkę od furtki, a pomiędzy ... pomiędzy posadzę pierwsze rośliny! Na razie układam koncepcję tego co się tam znajdzie, czasu do pierwszych przymrozków coraz mniej i trzeba się spieszyć.
W domu też dużo zmian. Kończą schody, zaczęli drewniane podłogi (płytki już są).  Jeszcze tylko montaż drzwi i można zabrać się za generalne porządki, wieszanie lamp. Nie mamy jeszcze wszystkich mebli, a właściwie mamy tylko nieliczne, niewiele zabieramy ze sobą z obecnego mieszkania, a te które zabieramy i tak niektóre trzeba będzie wymienić: o ile wpasowały się do małego mieszkania w bloku o tyle trudniej będzie im przetrwać w naszym domku. Mam nadzieję, że "problem" mebli rozwiąże się po weekendzie - wybieramy się do Czacza. Czacz to niewielka miejscowość 50 km od Poznania słynąca z handlu używanymi meblami, głównie holenderskimi. Ale meble holenderskie to nie tylko skóra i kicz, można wyszukać całkiem interesujące "perełki". Czacz stał się miejscowością owianą legendą, wszyscy wokół o nim mówią, a jak jest naprawdę - zobaczę i podzielę się wrażeniami.
Tymczasem dzielę się tym co mam: szafą Babci, która będzie stała w pokoju gościnnym, aby każdy mógł ją podziwiać i meblami kuchennymi, które teraz choć przykryte folią bardzo mnie cieszą. Długo nie mogłam się zdecydować czy meble w kolorze kości słoniowej z brązowymi dodatkami czy raczej ciemne. Wybrałam ciemne, niby praktyczniejsze, jak będzie to się okaże.
Większość zdjęć jest zrobiona aparatem w telefonie komórkowym, który zawsze jest pod ręką, więc przepraszam za jakość.

Szafa Babcina wraz z zawartością czyli moją ukochaną Julką :))





I kuchnia: