W ramach nadrabiania blogowych zaległości trochę posprzątałam, dodałam wszystkie blogi, które obserwuję na boczny pasek (zastanawiam, czemu nie dzieje się to automatycznie? Może to ja coś nie tak mam w ustawieniach?) i ze wstydem (że dopiero po miesiącu) pochwalę się tym co zamówiłam i dostałam od Qrki. Niestety moje zdjęcia nie są w stanie oddać urody zamówionych rzeczy, na pewno lepiej prezentują się u Beatki (klik) :)
Myślę, że nie przesadzę pisząc, że znakiem firmowym Beatki są szyldy. Zawsze mi się marzyły i teraz mam (i myślę, że to nie ostatnie):
- do domu
- i do biura
Te domowe póki co, czekają na skierowanie do właściwych miejsc. "Witajcie" będzie wędrował w zależności od potrzeby a tabliczka z numerem domu miała zdobić dom. Tylko, gapą będąc, zamówiłam za dużą. Miejsce dla takiego cudeńka oczywiście już jest, tylko poczekam na wiosnę. Trochę obawiam się, że jesienno-zimowe słoty mogłyby jej zaszkodzić. Aż żałuję, że nie mam takiej bujnej zieleni jak Beatka ... eech, w tym bluszczu wygląda idealnie.
Za to tabliczka Mapy od razu powędrowała na swoje miejsce. Kiedy kupowałam stary parasolnik, z myślą o przechowywaniu w nim map, a potem go odnawiałam (do przeczytania tutaj) wiedziałam, że idealnie do niego będzie pasował taki właśnie szyldzik.
A ... na koniec ... cudna chusta:
Gdy na nią patrzę, to też cieszę się z nadchodzącej jesieni :) Jest delikatna, mięciutka, w idealnie pasującym do jesiennej garderoby kolorze :))
Beatko, jeszcze raz z całego serca za wszystko dziękuję!!! :))
W ramach porządków posortowałam też większość wakacyjnych zdjęć i pewnie niebawem będę wspominać wakacje, który były dość intensywne :)
Pozdrawiam słonecznie
A.M.
P.S. Spersonalizowane paczuszki dziś trafiły na pocztę. Trochę to trwało, przepraszam, że tak długo. Mam nadzieję, że już jutro będą u Was :)




