Dziś, dokładnie w południe minęło 10 lat od dnia naszego ślubu. I nie wiem co napisać, bo wszystko co przychodzi mi do głowy wydaje się albo bez sensu, albo patetyczne. Wzruszenie bierze górę ...
Słów zbyt wielu nie będzie, tylko kilka zdjęć robionych pierwszymi aparatmi cyfrowymi:
(miny mamy nietęgie ;) niepewność bierze górę?) Gest głaskania brzucha towarzyszył mi przez kilka kolejnych miesięcy. Julka już była wtedy z nami :)
Wierzę, że wytrwamy tak razem do końca ... :)
Wzruszeni. Błogosławił nam i ślubu udzielał zaprzyjaźniony ks.Stasiu.
Było różnie, jak w małżeństwie, łzy smutku i radości (na szczęście radości częściej ;) ) Dwa owoce naszej miłości mocno dają się we znaki ale za to ich kochamy.
Niech tak zostanie.
P.S. ... Zapraszam na nowego bloga, pierszy post, typowo "małżeński" http://prawdyludowe.blogspot.com/
Obserwatorzy
piątek, 29 czerwca 2012
wtorek, 26 czerwca 2012
Porządki
Postanowiłam uporządkować trochę swoje życie. Nie za bardzo mogę się uzewnętrzniać w związku z zaistniałymi porządkami. No cóż, w miarę możliwości chciałam być tu anonimowa, ale nie jestem, przywilej i klątwa globalnej sieci i mieszkania na przedmieściach średnio dużego miasta.
W ostatnim czasie, dużo się wydarzyło, wczoraj zostałam singielką, w życiu zawodowym, nie prywatnym - na szczęście. Rozpoczyna się nowy rozdział w moim życiu, czy dam radę to się dopiero okaże. Na szczęście Pan Bóg oprócz miękkiego serca dołożył mi gratis: twardy tyłek - wierzę więc, że sobie poradzę.
Przy okazji trochę uporządkowałam blog, trochę bo czekają go generalne porządki - może pod koniec tygodnia się uda :)
Porządkując zauważyłam zaproszenie do zabawy z przed kilku dni. Do zabawy w 11 Question Tag zaprosiła mnie AnaYo. Zasady zabawy są następujące:
Trudno mi było wymyślać te pytania. Ale udało się. Do zabawy zapraszam Was wszystkie, które nie brałyście udziału jeszcze w tej zabawie. Fajnie jest czasem zastanowić się nad takimi prostymi wyborami, a innym, można przy okazji zdradzić trochę informacji o sobie :)
Ale to tylko zabawa, a nie jakaś konieczność. Mi pozwoliła na chwilę oderwania od rzeczywistości, która mnie odrobinę przytłacza.
W ostatnim czasie, dużo się wydarzyło, wczoraj zostałam singielką, w życiu zawodowym, nie prywatnym - na szczęście. Rozpoczyna się nowy rozdział w moim życiu, czy dam radę to się dopiero okaże. Na szczęście Pan Bóg oprócz miękkiego serca dołożył mi gratis: twardy tyłek - wierzę więc, że sobie poradzę.
Przy okazji trochę uporządkowałam blog, trochę bo czekają go generalne porządki - może pod koniec tygodnia się uda :)
Porządkując zauważyłam zaproszenie do zabawy z przed kilku dni. Do zabawy w 11 Question Tag zaprosiła mnie AnaYo. Zasady zabawy są następujące:
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i podaje je w swoim poście.
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w tagu i napisz je w tagowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.
Pytania zadane przez Anę i moje odpowiedzi:
1. Śpiew ptaków czy zapach kwiatów? Bez jednego i drugiego żyć się nie da ;)
2. Góry czy morze? I co ja mam napisać, dla której morze to żywioł, szczególnie w listopadowe, sztormowe dni? A wakacje to tylko w górach, piesze wędrówki a zimą sanki???
3. Jabłko czy gruszka? Pierwsza myśl gruszka, ale na dłuższą metę jabłko :)
4. Kropeczki czy krateczki? Kropeczki :)
5. Paluszki z sezamem czy z solą? Ani jedne, ani drugie ... dieta trwa, efekty widać :)
6. Serial czy film? Film!
7. Adidasy czy szpilki? Do biegania adidasy do tańca szpilki :)
8. Moda czy swoboda? Zdecydowanie swoboda!!! Najlepiej modna ;)
9. Poranki czy wieczory? Poranki do różańca a wieczory do tańca :)
10. Lody cieple czy zimne? ZIIIMNEEE! Najlepiej Grycana albo w gdańskim Misiu! Mogą być jeszcze calipsiaki z Lodmoru (taka namiastka) ;)
11. Romantyczna czy rozważna? Chciałabym aby było inaczej ale wygrywa rozważna.
Moje pytania są następujące:
Moje pytania są następujące:
1. Biały czy czarny?
2. Książka czy film?
3. Monika Belluci czy Angelina Jolie?
4. walc czy samba?
5. urzędnik czy "wolny strzelec"?
6. Myszka Miki czy Miś Uszatek?
7. The Beatles czy U2?
8. Historia czy Fizyka?
9. Sienkiewicz czy Mickiewicz?
10. gotowanie czy pieczenie?
11. radio czy telewizor?
Trudno mi było wymyślać te pytania. Ale udało się. Do zabawy zapraszam Was wszystkie, które nie brałyście udziału jeszcze w tej zabawie. Fajnie jest czasem zastanowić się nad takimi prostymi wyborami, a innym, można przy okazji zdradzić trochę informacji o sobie :)
Ale to tylko zabawa, a nie jakaś konieczność. Mi pozwoliła na chwilę oderwania od rzeczywistości, która mnie odrobinę przytłacza.
sobota, 16 czerwca 2012
Biało-czerwone szaleństwo :))
W ubiegłym tygodniu koleżanka poprosiła mnie o zrobienie maskotki dla małej kibicki :)) Powstała mała (niespełna 5 cm) "myszunia" oraz mieszkanko-woreczek:
A dzis kibicujemy! Organizujemy właśnie naszą prywatną strefę kibica - Marcin to jeden wielki strup "ospowy" i niestety muszę z nim być w domu. Reszta rodzinki szczęśliwie się ze mną solidaryzuje. Są Kochani! :))
Do zobaczenia w ćwierćfinale! :)
A dzis kibicujemy! Organizujemy właśnie naszą prywatną strefę kibica - Marcin to jeden wielki strup "ospowy" i niestety muszę z nim być w domu. Reszta rodzinki szczęśliwie się ze mną solidaryzuje. Są Kochani! :))
Do zobaczenia w ćwierćfinale! :)
środa, 13 czerwca 2012
Równowaga musi być
Ostatnio było dużo o tym, jak to cudownie być Mamą. Bo jest! :)) Tylko nie zawsze jest słodko ... pominę fakt, że w długi weekend moje dzieci zawsze bardzo żywe i impulsywne nie dały mi po prostu żyć, w mieście było mi wstyd, moja Teściowa a ich Babcia powiedziała, że już więcej z nami nie wybierze się na większe zakupy. To wszystko tzw. "pryszcz". W poniedziałek Julka ułamała sobie stałą jedynkę. Tak w połowie. Równiótko jakby nożem ktoś przeciął. Ona płakała a ja razem z nią, tak bez łez, żeby dodatkowo jej nie stresować. Dziś idziemy do dentysty, zobaczymy jaki będzie wyrok.
A Marcin ... Marcin właśnie złapał ospę. To nic takiego, zwykła choroba wieku dziecięcego. Ale dlaczego teraz??? W piątek mieliśmy zaplanowaną wycieczkę pociągiem do Gdańska. Mamy bilety na mecz! Ten pociąg to miało być zadośćuczynienie za to, że w czasie ostatniej podróży się rozchorował i do Gdańska dojechał z wysoką gorączką. Zadośćuczynienia nie będzie. I tak jest zawsze, na wyjazd do Babci i Dziadka dzieci są chore. A to dla mnie jedyna możliwość kiedy mogę spotkać się z przyjaciółmi. Chorego dziecka nie mam sumienia zostawiać w domu. Znowu będę oglądać Gdańsk przez szybę samochodu :(
A Marcin ... Marcin właśnie złapał ospę. To nic takiego, zwykła choroba wieku dziecięcego. Ale dlaczego teraz??? W piątek mieliśmy zaplanowaną wycieczkę pociągiem do Gdańska. Mamy bilety na mecz! Ten pociąg to miało być zadośćuczynienie za to, że w czasie ostatniej podróży się rozchorował i do Gdańska dojechał z wysoką gorączką. Zadośćuczynienia nie będzie. I tak jest zawsze, na wyjazd do Babci i Dziadka dzieci są chore. A to dla mnie jedyna możliwość kiedy mogę spotkać się z przyjaciółmi. Chorego dziecka nie mam sumienia zostawiać w domu. Znowu będę oglądać Gdańsk przez szybę samochodu :(
środa, 6 czerwca 2012
Biscornu i niespodzianka
Dziś chciałam Wam pokazać efekt mojego małego romansu z haftem krzyżykowym. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy wiedziałam, że muszę je mieć, że będzie idealne do igiełek i szpilek, których nie mam gdzie wkuć.
Oto moje pierwsze biscornu:
W sieci znalzałam wzór, który przypominał mi moje ukochane chabry, troszkę go zmodyfikowałam. Powyżej i poniżej strona "A":
Mi podoba się delikatniejsza, zupełnie zmodyfikowana przeze mnie strona "B". Guziczek został zastąpiony koralikiem.
Były dwa, jednego podarowałam miłośniczce kotów - mojej siostrze, drugiego kupiłam z myślą o Was. Do tego filcowe podkładki pod kubki i biscornu.
Niniejszym zapraszam Was na moje pierwsze CANDY. Kot i podkładki to te, widoczne na zdjęciach. Natomiast biscornu wykonam specjalnie na tą okazję. Zasady zabawy myślę, że są wszystkim znane: proszę o skomentowanie wpisu i wklejenie zdjęcia poniżej na swojego bloga. Miło mi będzie jak dodacie mojego bloga do swoich ulubionych i zostaniecie ze mną na dłużej (nie jest to jednak warunkiem udziału w zabawie). Osoby nie posiadające bloga proszę o pozostawienie adresu email w komentarzu.
Candy trwa do 15 lipca, jeśli tylko warunki urlopowe pozwolą to zwycięzcę wyłonię 16 lipca o czym poinforumję na blogu.
Zapraszam, mam nadzieję, że "cukieraski" Wam się spodobają.
Oto moje pierwsze biscornu:
Może nie jest idealne, mogłoby być "bardziej wypchane" ale mi całkiem się podoba :)
W sieci znalzałam wzór, który przypominał mi moje ukochane chabry, troszkę go zmodyfikowałam. Powyżej i poniżej strona "A":
Mi podoba się delikatniejsza, zupełnie zmodyfikowana przeze mnie strona "B". Guziczek został zastąpiony koralikiem.
Napisałam, że to moje pierwsze biscornu, bo choć wykonanie go jest bardzo praco- i czasochłonne to praca nad nim sprawiła mi wielką przyjemność.
O dawna zastanawiałam się, czym mogłabym Was obdarować organizując Candy. Spotkałam w sklepie koty z takim słodkim uśmiechem:
Były dwa, jednego podarowałam miłośniczce kotów - mojej siostrze, drugiego kupiłam z myślą o Was. Do tego filcowe podkładki pod kubki i biscornu.
Niniejszym zapraszam Was na moje pierwsze CANDY. Kot i podkładki to te, widoczne na zdjęciach. Natomiast biscornu wykonam specjalnie na tą okazję. Zasady zabawy myślę, że są wszystkim znane: proszę o skomentowanie wpisu i wklejenie zdjęcia poniżej na swojego bloga. Miło mi będzie jak dodacie mojego bloga do swoich ulubionych i zostaniecie ze mną na dłużej (nie jest to jednak warunkiem udziału w zabawie). Osoby nie posiadające bloga proszę o pozostawienie adresu email w komentarzu.
Candy trwa do 15 lipca, jeśli tylko warunki urlopowe pozwolą to zwycięzcę wyłonię 16 lipca o czym poinforumję na blogu.
Zapraszam, mam nadzieję, że "cukieraski" Wam się spodobają.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Marynistycznie
Dziś króciutko - muszę ponadrabiać zaległości biurowo-pracowe. Pokażę tylko co otatnio wyszydełkowałam - dla Mamy. Zdjęcia niestety średnio udane, ponuro jest i pochmurno, do tego wciąż czasu brakuje. Drobiazgi - "łapaczki" do gorących garnków jeszcze przed ukrochmaleniem:
Z czerwonym serduszkiem:
Te kwadraty, szczególnie w narożnikach jakieś takie nieudane mi wychodzą, muszę nad nimi popracować :/
I kolejne dwa serduszka-zawieszki dla Mamy.
Dawno temu (jeszcze przed Wielkanocą) w stylu marine zrobiłam mojej przyjaciółce B. broszkę
I serduszka - zawieszki:
zapakowane w woreczek :))
Z czerwonym serduszkiem:
Te kwadraty, szczególnie w narożnikach jakieś takie nieudane mi wychodzą, muszę nad nimi popracować :/
I kolejne dwa serduszka-zawieszki dla Mamy.
Dawno temu (jeszcze przed Wielkanocą) w stylu marine zrobiłam mojej przyjaciółce B. broszkę
I serduszka - zawieszki:
zapakowane w woreczek :))
Serduszkami i innym woreczkiem, misternie wykończonym obdarowałam też moją Babcię w dniu jej urodzin, niestety zdjęcia o ile jakieś przetrwały są w aparacie mojej siostry. Może jakoś uda mi się wyciągnąć. Szczególnie podobał mi się woreczek, włożyłam w niego dużo pracy ale przygotowania do imprezy były bardzo pracochłonne i nie udało mi się należycie go uwiecznić :/
A teraz, niestety tylko na chwilkę porzuciłam szydełko i rozpoczęłam krótki romans z haftem krzyżykowym, myślę, że już za kilka dni pokażę Wam co z tego romansu wyniknie :)
Pozdrawiam Was serdecznie i biegnę do moich papierów bo jakoś nie chcą same znikać z biurka :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















