... bywa trudne. Szczególnie jeśli chodzi o efekty pracy w ogrodzie. Chciałoby się, aby rośliny rosły szybciej, najlepiej żeby w rok, dwa lata po wsadzeniu były duże i bujne.
Ale bywa też, że jest bardzo przyjemne, szczególnie gdy kwiaty kuszą pączkami. Bywa, że biegam kilka razy dziennie popatrzeć czy już coś zakwitło, czy chociaż malutki płatek się wyśliznął z pączka. Lubię też wyjazdy, po kilku dniach nieoglądania mojego ogrodu (wiem, że to nazwa w stosunku do tego co mam ;) ) uwielbiam oglądać zmiany i rozwój roślin.
Wczoraj się napracowałam tworząc "szkółkę" nr 2. (o szkółkach opowiem niebawem) ale też udało mi się zrobić kilka fotek, za ich ilość w tym wpisie przepraszam ale patrząc na roślinki nie umiem robić selekcji ;)
W pierwszej kolejności róże:
tydzień temu -
i wczoraj -
Różyczkę poniżej dostałam w zeszłym roku w małej doniczce:
I inne kwiaty:
filigranowy czosnek
nie wiem co to - kupiłam na targu od starszej pani
jedna z kilku lilii
lawenda
biały łubin wysiany w ubiegłym roku zakwitł pierwszy raz
irys
szałwia
a pomiędzy tymi wszystkimi kwiatami rosną truskawki i poziomki :))
Najbardziej podobają mi się tradycyjne, wiejskie ogrody i chciałabym aby i mój kiedyś wyglądał podobnie. Zginęły mi nagietki, będę musiała wysiać jeszcze raz, ale za to rozsiała się lwia paszcza. Brakuje mi jeszcze malw, nasturcji, astrów.
Ale mam też inne rośliny, których nie znałam wcześniej, ale mam nadzieję, że wpiszą się w pewną wizję :))
To mój pierwszy ogrodowy wpis, ale na pewno będzie ich więcej, w następnym o niespodziankach, które sprawiły mi dwie z moich roślinek :)))
Pozdrawiam zielono, ogrodowo (z bolącym kręgosłupem i spalonymi na słońcu plecami)