Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

Zima ...

Przez ostatnich 10 dni zdążyliśmy się do niej przyzwyczaić, ale jej nadejście było dla nas ogromnym zaskoczeniem. Nie śledzimy prognoz pogody, rośliny też nie. Wydawały się być równie zaskoczone co i my. Krokusom zabrakło kilku dni do pełnego rozkwitu. Pierwiosnki właśnie zakwitły i tak zastygły w deszczu, który padał w temperaturze -5 stopni.


Choć lawendę ścinałam pod koniec października - nie dała za wygraną i pojedyncze kłosy zdobiły krzaczki.


Róże też były gotowe do rozkwitu:


Starzec wygląda bajkowo:


Cały czas zastanawiam się jak takie drobne i wiotkie gałązki mogą utrzymać taką warstwę lodu:



A przed domem mamy eleganckie lodowisko. Lód jest tak gruby, że żadne próby jego skucia nie przyniosły rezultatu. 



Ten krajobraz trochę się już zmienił, przybyło śniegu, tylko lód pozostał. Zaczęło wiać i zrobiło się niezbyt przyjemnie. A ferie tuż tuż ...

Chociaż ja już czuję ich przedsmak - siedzę z małym rekonwalescentem w domu wypełniając czas grami, malowankami i bajkami. I pewnie o tym będzie kolejny post :))

Dziękuję Wam za smakowite komentarze pod faworkami :))
Pozdrawiam z wietrznej i lodowatej Wielkopolski!

czwartek, 24 października 2013

(nie)jesienne migawki

Robiłam jesienne porządki w ogrodzie i zrobiło mi się żal roślin, którym ciepła i słoneczna pogoda służy. Wykopałam więc tylko dalie i gladiole (ostatnie jeszcze kwitnące!), wsadziłam resztki cebul, pozostałe kwiaty zostawiłam, niech kwitną. A ja wzięłam w rękę aparat i podziwiałam :) Zdjęcia zrobione dziś w południe:


Pszczół jeszcze całkiem sporo, tym bardziej cieszy mnie, że mogą się u mnie zatrzymać :)


Bratki i nagietki wciąż się wysiewają i wschodzą nowe. Wzeszła też maciejka-samosiejka, ale nie wierzę, aby warunki pozwoliły jej zakwitnąć więc musiałam ją usunąć.



Róże kwitną jak szalone.


Mszyce nie chcą odpuścić więc biedronki mają pełne "ręce" roboty ;)




A w Pracowni pomału robi się zimowo - istny galimatias, ale niech tak będzie jak najdłużej :))






A jutro będą dyniowe szaleństwa z koleżankami Julki i torcik Pavlova  :)))

Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 27 czerwca 2013

Na gorącym uczynku

Kot został przyłapany.
Taki słodziaczek, przytulasek ... ale czemu w mojej ukochanej hortensji przesiaduje???


A hortensja urody przecudnej :)


No dobra, kot też, ale razem tworzą niezbyt udany duet.
W doniczce obok też już go znalazłam - tym razem na miniaturowej lilii się ułożył. Że niby ogrzać ją zamierzał, czy co?

I języków się uczyć zachciało:



Bestia rośnie i tyle ...


Kociak przysparza nam wiele radości i cieszymy się, że się przybłąkał i można jedno kocie istnienie ocalić :))

piątek, 14 czerwca 2013

Oczekiwanie ...

... bywa trudne. Szczególnie jeśli chodzi o efekty pracy w ogrodzie. Chciałoby się, aby rośliny rosły szybciej, najlepiej żeby w rok, dwa lata po wsadzeniu były duże i bujne.

Ale bywa też, że jest bardzo przyjemne, szczególnie gdy kwiaty kuszą pączkami. Bywa, że biegam kilka razy dziennie popatrzeć czy już coś zakwitło, czy chociaż malutki płatek się wyśliznął z pączka. Lubię też wyjazdy, po kilku dniach nieoglądania mojego ogrodu (wiem, że to nazwa w stosunku do tego co mam ;) ) uwielbiam oglądać zmiany  i rozwój roślin.

Wczoraj się napracowałam tworząc "szkółkę" nr 2. (o szkółkach opowiem niebawem) ale też udało mi się zrobić kilka fotek, za ich ilość w tym wpisie przepraszam ale patrząc na roślinki nie umiem robić selekcji ;)

W pierwszej kolejności róże:
tydzień temu -


i wczoraj -



Różyczkę poniżej dostałam w zeszłym roku w małej doniczce:




I inne kwiaty:
 filigranowy czosnek


nie wiem co to - kupiłam na targu od starszej pani


jedna z kilku lilii


lawenda


biały łubin wysiany w ubiegłym roku zakwitł pierwszy raz



 irys


szałwia


a pomiędzy tymi wszystkimi kwiatami rosną truskawki i poziomki :))


Najbardziej podobają mi się tradycyjne, wiejskie ogrody i chciałabym aby i mój kiedyś wyglądał podobnie. Zginęły mi nagietki, będę musiała wysiać jeszcze raz, ale za to rozsiała się lwia paszcza. Brakuje mi jeszcze malw, nasturcji, astrów. 
Ale mam też inne rośliny, których nie znałam wcześniej, ale mam nadzieję, że wpiszą się w pewną wizję :))

To mój pierwszy ogrodowy wpis, ale na pewno będzie ich więcej, w następnym o niespodziankach, które sprawiły mi dwie z moich roślinek :)))

Pozdrawiam zielono, ogrodowo (z bolącym kręgosłupem i spalonymi na słońcu plecami) 

poniedziałek, 14 listopada 2011

Listopadowo, chociaż nie bardzo jesiennie.

Tak właściwie to już historia. Aura w ciągu ostatniego tygodnia bardzo się zmieniła i moje zdjęcia, którymi chciałam się podzielić są już wspomnieniem, ale za to wspomnieniem pięknej jesieni.
Nie miałam czasu wcześniej ich zamieścić gdyż dużo wokół się dzieje, odliczamy dni do przeprowadzki, pomału się organizujemy, sprzątamy. Zaczęłam "produkcję" szydełkowych aniołków ale im poświęcę osobny post. A tymczasem poniżej część mojego przyblokowego skrawka ziemi i tego co go otacza.

 Kwitnący clematis ... a po drugiej stronie przepiękny, zabytkowy park - widok, którego po przeprowadzce będzie mi brakowało.



Kwitnące maki - kto powiedział, że to wiosenno-letnie kwiaty?


Nagietki w pełnek krasie. Prawdę mówiąc we wrześniu rozsiałam trochę nasion z nadzieją, że zakwitną wiosną ... :))

 I bukiet, zupełnie nie jesienny - z kwitnącą lawendą - zrobiony z tego co kwitło jeszcze 10 dni temu w moim ogródku :)))

I jeszcze migawki z parku, który cieszy nasze oko o każdej porze roku :)









A w tle bloki - mieszkam w jednym z nich. Typowo pgr-owskie budownictwo - pozostawiam to bez komentarza.