Taki słodziaczek, przytulasek ... ale czemu w mojej ukochanej hortensji przesiaduje???
A hortensja urody przecudnej :)
No dobra, kot też, ale razem tworzą niezbyt udany duet.
W doniczce obok też już go znalazłam - tym razem na miniaturowej lilii się ułożył. Że niby ogrzać ją zamierzał, czy co?
I języków się uczyć zachciało:
Bestia rośnie i tyle ...
Kociak przysparza nam wiele radości i cieszymy się, że się przybłąkał i można jedno kocie istnienie ocalić :))



A to łobuziak. Kociaki są fajne. My już trzy mieliśmy. Jednego musieliśmy uśpić bo zachorował bardzo. Potem mieliśmy dwa koty przybłędy. Jeden zaginął w czasie amorów, drugiego nam jakiś skurw... truł 3 razy, za trzecim skutecznie. Nie życzę nikomu patrzeć jak zwierzę zdycha w bólu i męce.
OdpowiedzUsuńPięknie się komponuje kociak w hortensji, ale szkoda kwiatka, bo prześliczny :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Wam takiego puchatego mieszkańca! Ja niestety o kociaku póki co mogę zapomnieć...
OdpowiedzUsuńhttps://lh4.googleusercontent.com/-RbQg85jtDGk/UcxKwKHT2XI/AAAAAAAAFvs/n5ItgxeRzMQ/s640/PA160011.JPG
OdpowiedzUsuń:))
One to po prostu lubią, możesz posadzić w jakiejś szerokiej donicy takie zielsko, którego nie będzie Ci szkoda :D
Kociaki i rośliny to niezbyt udany duet. Rośliny wiadomo jak potem wyglądają. Ale trzeba uważać bo większość z nich to trucizna dla kotów. Baba ma rację można posiać mu owies , pszenicę lub kupić specjalną kocią trawkę. Przed wielu laty jak sprawdziłam listę trujących roślin to włosy na głowie mi stanęły i upchnęłam kwiaty w niedostępne dla kociaka miejsca.
OdpowiedzUsuńTo w czym mój siedzi też jest ponoć trujące, na szczęście to mądry kot i wie, że niedobre. A najbardziej chyba koty kochają zielistkę (nieszkodliwa) i yukę (już tak) :D
UsuńDxziewczyny maja rację, lubią leżeć w zielsku i już. A jak się ma ogród iświeżo posiane rabatki to chętenie je zamieniają w kuwetę:)
OdpowiedzUsuńA hortensja faktycznie śliczna. Wsadź potem do gruntu bo w donicy nie przeżyje zimy. Może Ci się uda ją rozmnożyć, bo to jest ponoć proste.
bez wątpienia cudny i jakie ząbeczki ma...chyba macie na sobie sporo śladów?:-)
OdpowiedzUsuńhortensja rzeczywiście wspaniala i wcale się nie dziwię że kotek zrobił w niej sobie miejscoweczke;-)
pozdrawiam cieplutko
Widzę, że ciągle przypomina o swoim istnieniu :) kotek psotek!
OdpowiedzUsuńW obronie kociaka muszę napisać, że to tylko punkt obserwacyjny :-) ewentualnie plac zabaw. Niestety hortensja wyląduje na rabacie wcześniej niż planowałam a w doniczce posadzę kocimiętkę,mniej wymagająca i nieszkodliwa.
OdpowiedzUsuńA drugi kot (Marcin) oberwał lawendę z tarasu i zrobił mi bukiet :-) i jak mam cokolwiek uchować?
Koty to dranie. Mamy trzy jak już pisałem, a razem z psem to banda czworga. Ale bez nich świat byłby smutny i ponury. Uwielbiam ich wzrok, gdy coś narozrabiają! Niech Smerfuś rośnie zdrowo czego i hortensji życzę
OdpowiedzUsuńAniu. Kot cudny. Zapewne pamiętasz mój wpis o kotach mamy na Oruni. Mają się dobrze. Cieszę się, że udało mi się je uratować, świata nie zbawię ale dwa koty uratowane :-) Mama teraz dzwoni do mnie po kilka razy dziennie i zdaje relację co jej koty wyprawiają. Ma taki radosny głos.
OdpowiedzUsuńKocimiętkę posadziłam pierwszy raz w tym roku, jestem nią zachwycona, a hortensje jakoś nie chcą u mnie zakwitnąć
Pozdrawiam Graszka