O mojej miłości do Kotliny Kłodzkiej pisałam już tutaj http://domnaogrodowej.blogspot.com/2012/04/wakacyjne-wspomnienia-zabawa.html .
Troszkę pod wpływem chwili, zmęczeni codziennymi obowiązkami wyjechaliśmy na długi majowo-czerwcowy weekend do Bystrzycy Kłodzkiej. Pogoda dopisała tak sobie, ale przecież nie to było najważniejsze. Spędziliśmy wspólnie troszkę czasu, bez pośpiechu, telefony straciły zasięg w deszczu, więc nikt nie dzwonił, można by powiedzieć mieliśmy spokój i czas dla siebie co ostatnio jest w naszej rodzinie towarem deficytowym.
Bystrzyca Kłodzka niezmiennie nas czymś zaskakuje. Tyle razy tam byliśmy i wciąż odkrywamy nowe zakątki. Spacerując w Boże Ciało po rynku weszliśmy do jednej z kamienic (brudnej, obdrapanej, wydawałoby się zapomnianej). Urzekło nas łukowe sklepienie na parterze "klatki schodowej"
Od miejscowych zwolenników "Mamrota" lub też innych mocniejszych trunków dowiedzieliśmy się, że w tym miejscu przed wojną był bazar. Ciekawe. Nie było czasu na sprawdzenie i odszukanie jakichkolwiek informacji, ale pewnie kiedyś to sprawdzę :)
Skądinąd mili panowie zaprowadzili nas na piętro, a tam:
Nie znam się na malarstwie, technikach itd. Ale to mi wyglądało na rodzaj fresku ... farba nie wyblakła, rama wygląda jak rzeźbiona lub formowana z masy szpachlowej.
Lubię takie zakamarki :))
Na jednym ze spacerów, w deszczu i bez aparatu weszliśmy na dworzec kolejowy. I tu kolejne zaskoczenie. Co prawda dworzec jest w opłakanym stanie (widać, że prace remontowe trwają, albo raczej trwały i stanęły z braku funduszy) ale z całą pewnością, gdyby go wyremontowano stanowiłby prawdziwą perełkę, taką w stylu alpejskim. Zdjęcia robiłam tym co miałam pod ręką, czyli komórką, ale jeszcze tam wrócę :)
Smutne jest tylko to, że tak piękne obiekty niszczeją, że wciąż brakuje pieniędzy na ich remont, ale brakuje też na wiele innych rzeczy, pewnie ważniejszych. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie zdążą się rozsypać do czasu aż pieniądze się znajdą.
Z racji pogody spędziliśmy też trochę czasu w samochodzie jeżdżąc tu i tam i zboczyliśmy trochę z trasy do Nowej Rudy aby zobaczyć pałacyk w Bożkowie. Byliśmy tam dwa lata temu, wtedy też niby coś się działo. Niestety, poza dwoma biegającymi psami nie zobaczyliśmy żadnych zmian. Nie mam zdjęć z tego miejsca. Szukając informacji w internecie doczytałam się, że do niedawna był to jeden z najlepiej zachowanych zabytków Dolnego Śląska. Był ...
W poszukiwaniu informacji trafiłam na bloga ikroopki, którego serdecznie polecam wszystkim uwielbiającym podróże po Polsce, zamki, pałace, miejsca te lubiane i te zapomniane.
Oto Pałac w Bożkowie - zdjęcia pochodzą z Serwisu Turystycznego Dolnego Śląska: www.dolnyslask.org
a ikroopka o swojej wizycie w Bożkowie pisała tutaj.
Takich perełek jest na Dolnym Śląsku więcej i serce boli kiedy patrzy się jak z roku na rok popadają w ruinę :(
W czasie naszego krótkiego pobytu udało nam się zwiedzić jeszcze nieczynną kopalnię węgla kamiennego w Nowej Rudzie, poznać pilnującego skarbów ziemi Skarbka, przejechać się przez Czarną Górę i oczywiście pospacerowaliśmy po deszczowo-słonecznym Kłodzku:
Dziś aby napisać cokolwiek wstałam o 4.30, ale kto rano wstaje ten może zobaczyć wschód słońca na Ogrodowej:
Ściskam Was serdecznie dziękując jednocześnie, że o mnie nie zapomniałyście.
Trudny to czas dla mojej rodziny ale myślę, że damy radę, musimy i już :))














Oj - faktycznie śliczna ta kamienica. Gdyby to była piwniczka- można by ciekawą knajpkę urządzić:)
OdpowiedzUsuńDużo takich zakątków na Dolnym Śląsku ... niestety jeszcze moment i nie będzie czego ratować :(
UsuńSame pożytki z wczesnego wstawania ;)
OdpowiedzUsuńTylko dziś już się tak nie chce jak kiedyś...
Serdeczności! Podejście "damy i musimy" jest prawidłowe :)
Podejście jedyne słuszne :) Wstawanie było wymuszone - Julka na wycieczkę jechała i o 3.30 pobudkę miałam. Ale fajne są takie ranki, kiedy wokół cisza tylko ptaki za oknem słychać. I nawet pierwszy raz boćka widziałam jak spacerował na działce obok, pierwszy raz :)
UsuńPięknie tam :-)
OdpowiedzUsuńTeż zawsze cierpię jak zabytkowe obiekty są pozostawione same sobie, na zmarnotrawienie :-/
Pięknie ... jakbym miała bliżej to pewnie bym częściej bywała. Generalnie zakochałam się w tamtych stronach :D
OdpowiedzUsuńte malowidła na klatce rewelacyjne:)) prawdziwy skarb:))
OdpowiedzUsuńAniu jesli nadal cie interesuje chusta...to proszę dac mi znac na maila...bo twojego nigdzie nie widzę:((Pozdrawiam
Aniu niestety takich pięknych niszczejących miejsc jest bardzo dużo. Tylko część z nich doczeka się remontu. W naszym regionie jest dużo dworków, pałacyków i zamków, którym przydałoby się nowe życie. Dwa przepiękne zamki w Lubniewicach położone nad jeziorem. Kulczyk wziął, miał remontować, dach zrobili reszta niszczeje. http://www.lwkz.pl/monument/show/id/491/letter/L/location/18 przepiękny obiekt w Dąbrówce Wlkp. http://www.lwkz.pl/monument/show/id/418 u nas też tego mnóstwo i też serce boli.
OdpowiedzUsuńDolnymSląskiem jestem zachwycona. Wydawałoby się, że tam za kazdym zakrętem jest jakaś niszczejąca posiadłość. Byłam w Kłodzku, tam jest przepiękny kościół jakby przeniesiony z bajki.
OdpowiedzUsuńPs W sierpniu ja wybieram się na zwiedzanie, urlop mam juz zaklepany
Mamy podobne odczucia co do Dolnego Śląska :-) Graszko czytałam, że Ty na Suwalszczyznę się wybierasz. Pięknie tam i krajobraży pagórkowate co było dla mnie zaskoczeniem :-) już nie mogę doczekać się Twoich zdjęć :-)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia;) znam kogoś, kto mieszka w tej kamienicy przy rynku, o której pisałaś...
OdpowiedzUsuń