Ufff, nie wiem od czego zacząć, trudno mi ogarnąć myśli. Układałam sobie w nocy ten wpis w głowie ale teraz mam w głowie pustkę.
Zacznę więc od tego co miało być na końcu. Nie proszę o diagnozę choroby mojego synka, o której napiszę dalej, ale proszę o sugestie jakie badania powinnam wykonać, na co szczególnie uważać, może ktoś zna dobrych lekarzy z okolic Gniezna, Poznania, Bydgoszczy, Torunia (do każdego z tych mam w miarę blisko”, których mógłby mi polecić.
Wszystko zaczęło się w ubiegły czwartek wieczorem. Marcin zaczął gorączkować, nic szczególnego biorąc pod uwagę, że chodzi do przedszkola a tam wiadomo o chorobę nie trzeba się prosić. W piątek rano byliśmy u Pani doktor pierwszego kontaktu, która zdiagnozowała szkarlatynę bo na plecach i brzuszku zaczęły pojawiać się małe drobne plamki. Dostał antybiotyk – summamed 100 mg/5 ml.
Gorączkował od czwartkowego wieczoru do soboty rano – gorączka była wysoka około 39,8 stopni ale po podaniu czopków na zmianę z Nurofenem spadała.
Wiedząc o powikłaniach jakie choroba może wywołać umówiłam się prywatnie z lekarzem, trzeba czekać zawsze jeden dzień żeby się do niego dostać. To pediatra, do którego wielu ludzi ma całkowite zaufanie a poczekalnia od wczesnego rana do późnych godzin nocnych pełna jest chorych dzieci. Dostaliśmy do niego w niedzielę. Pan doktor spojrzał i wykluczył szkarlatynę, wysłał nas na badania krwi, crp było około 11, pozostałe wyniki w normie lub w okolicach normy, co jego zdaniem wskazywało na infekcję wirusową.
Wczoraj wieczorem Marcinowi na paluszkach u nóg i na dłoniach pojawiły się plamki, jakby z pęcherzykami, miałam wrażenie że to początek łuszczenia się skóry, dziś pęcherzyki zniknęły ale są czerwone plamki. Język czerwony z białym nalotem. Wklejam zdjęcia poniżej dla dokładniejszego zobrazowania. Wskazywałoby to jednak na szkarlatynę, która właśnie kończy się łuszczeniem naskórka, jednak mój niepokój budzi fakty niskiego crp, które według lekarza przy szkarlatynie powinno być wysokie i krosty wokół buzi i spieczone popękane usta. Opuszki palców musiał mieć podrażnione bo kilkukrotnie mówił, że go bolą i się im uważnie przyglądał. Przy dotyku w okolicach szyjnych węzłów chłonnych też się skarżył na lekki ból.
Boję się, że może to być choroba Kawasaki. Choroba do złudzenia przypominająca szkarlatynę jednak w ¼ przypadków kończąca się bardzo poważnymi komplikacjami i chorobami serca. Synek naszych znajomych miał zawał serca i prawdopodobnie uratuje go tylko przeszczep serca – zdiagnozowano u niego właśnie szkarlatynę, zamiast choroby Kawasaki. Dlatego tak bardzo się niepokoję.
Właśnie wróciliśmy z badań krwi i moczu, popołudniu będę miała wyniki i jeszcze raz odwiedzimy pana doktora z prośbą o konsultację.
Uspokaja mnie jedynie to, że przy chorobie Kawasaki gorączka trwa ponad 5 dni i nie daje się zbić żadnymi środkami. Ale czy tak jest w każdym przypadku???
I tu moja gorąca prośba: jeśli macie jakiekolwiek doświadczenia ze szkarlatyną, chorobą Kawaski, albo podejrzenia co to może być, sugestie jakich specjalistów odwiedzić i jakie badania wykonać bardzo proszę o pomoc! Byłabym Wam wdzięczna z podlinkowanie mojego wpisu gdyż mój blog jest młodym blogiem w dodatku pisanym pomiędzy chorobami synka i nie mam wielu czytelników.
Jeśli wskazania byłyby w kierunku Kawasaki to pozostało mi 3 dni na podanie odpowiednich leków (należy je podać do 10 dni od pojawienia się gorączki). Przepraszam jeśli czujecie się urażone. Może wyjdę na przewrażliwioną matkę, ale bardzo się boję.
Dziękuję.P.S. z 29 stycznia
Już jest dobrze, jeszcze mamy zaleconą wizytę u kardiologa za miesiąc, ale wierzymy, że wszystko dobrze się skończy.
Usunęłam zdjęcia, pozostawiłam wpis, może ktoś kiedyś będzie szukał informacji i ten post okaże się pomocny.