i choć tak dużo dzieje się "na budowie" to dylematy nie są akurat z tym związane.
Mam w domu trzyletniego Przedszkolaka.
1 września było całkiem dobrze, a potem ... potem zaczęły się schody. Bunt, płacz ... aż żal serce ściska. I choć wróciłam do aktywności zawodowej gdy Marcin miał pół roku to płakać mi się chce gdy słyszę, że "płakałem bo Mamy nie było". Powtarzam sobie jak mantrę, że to minie, że tak jest lepiej (dla kogo?), że jest z dziećmi, że sie rozwija, że rysuje, maluje ...
A może rzucić to wszystko w ch... spędzać czas z dzieckiem i zarabiać haftowaniem i szydełkowaniem, na które teraz w ogóle nie mam czasu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz