Obserwatorzy

środa, 18 kwietnia 2012

Krótko o życiu

Nie wiem co to się probiło ale wciąż słyszymy o rozwodzących się znajomych. Pewnie powodów takich decyzji jest tyle ile rozpadających się małżeństw, nie mnie to oceniać.
Codziennie cieszę się więc, że przeżyliśmy kolejny dzień w zgodzie ...
Może nie powinnam tego pisać, bo wiadomo, licho nie śpi i nie wiadomo co będzie jutro, ale właśnie tym bardziej dziękuję za każdy jeden dzień, za każdą wspólną przyjemność małą i dużą i mimo wszystko z ufnością spoglądam w przyszłość bo przecież "znamy się nie od dziś" i pomimo wielu różnic mamy tą samą hierarchię ważności, i przetrwaliśmy już niejedną burzę.

A przyczynkiem do tego posta było to zdjęcie, udostępnione przez któregoś z moich znajomych na facebooku, pochodzące ze strony http://www.demotywatory.pl/ - za którą nie przepadam ale jak widać czasem i tam można znaleźć coś ciekawego ;)

Pozdrawiam, życząc wszystkim przeżycia wspólnie tych 50 lat i aby nie było zbyt wielu napraw ;)


P.S. A zające czekają ale może jutro przyjdzie ich czas :))

13 komentarzy:

  1. Bardzo trafne przemyślenia, bo najważniejsze jak piszesz przetrwać nie jedną burzę...to wzmacnia i umacnia związek...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry tekst!! I taki prawdziwy!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze się wzruszam jak widzę staruszków na ulicy trzymających się za ręce i zawsze myślę, że też tak chcę i że warto dążyć do kompromisów i nie zawsze jest sens stawiać na swoim :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, mnie też przeraża to, jak wiele par wokół się rozstaje, nie próbując niczego naprawiać. Bycie razem to chwile dobre i złe, czasem trzeba iść na kompromis, ale trzeba się przede wszystkim lubić, szanować, w tym chyba tkwi cały sekret.
    Dziękuję i również życzę Ci, abyś na 50-lecie małżeństwa mogła powiedzieć, że mieliście dobre, szczęśliwe wspólne życie :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze napisane:)mam nadzieje ,ze dotrwam z moim slubnym takich chwil jak na fotce-czego i wam zyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się to zdjęcie, a zwłaszcza podpis. Nie mogę generalizować, ale znam pary, które brały ślub z założeniem, że "jak się nie uda to trudno". Myślę, że przy takim założeniu łatwiej jest o rozstanie, kiedy coś się dzieje źle. My braliśmy z założeniem, że będziemy razem do końca życia i nie mogę się mądrzyć, bo różnie się w życiu dzieje, ale mam nadzieję, że kiedy przyjdą trudne chwile, będziemy bardzo o walczyć o naprawę tego, co się zepsuło...

    OdpowiedzUsuń
  7. to prawda... ja jestem sporo przed 30-tką i moje 4 koleżanki już są po rozwodzie. Co rusz słyszę, że ktoś ze znajomych czy rodziny, pracy bierze rozwód. Przykre. Myślę, że ludzie nie przywiązują już takie wagi do tradycji. Do tego niejako "przyzwolenie" na zdradę - toż - w każdym serialu każdy każdego zdradza - chyba to już tak naturalne, że ludzie nie robią sobie nic z instytucji małżeństwa. Trudne czasy.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zatrwożona tą plagą rozwodów. Myślę że dominuje brak szacunku do drugiej osoby, do tego swoboda, szkolenia itp.
    A na przekór wszystkiemu cieszę się, że wśród blogowych koleżanek przeważa chęć bycia "kurą domową", szyjącą, wychowującą dzieci, do tego bardzo często pracującą. Tak sobie myślę że jesteśmy tu w większości nowczesnymi Matkami Polkami: twardo stąpającymi po ziemi i romantyczkami, realizującymi swoje marzenia, chociażby małymi kroczkami a jednocześnie świadome swojej wartości i siły! Cieszę się, że tu trafiłam i dziękuję Wam dziewczyny za to że jesteście! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam w tym roku 20-stą rocznicę ślubu i bywało róznie, jak to w życiu, ale jesteśmy razem, poznaliśmy się na dobre i na złe i jest coraz lepiej. Obecne młode małżeństwa ida chyba na łatwiznę i jak coś nie tak, to się rozwodzą, zawierają nowe związki, a po kilku latach przekonują się, że to ten sam "miód". W życiu nie ma tylko słonecznych dni, zresztą, co Wam będę tłumaczyć, wiecie same, jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
  10. w tym roku stuknie nam 16....ale im dalej w las,,,tym piękniej....mądry post

    OdpowiedzUsuń
  11. A my za 2 miesiące będziemy obchodzili 10. :)) Doris - właśnie chyba o to chodzi, że dziś młode małżeństwa nie starają się niczego naprawiać, szybko się nudzą ... najgorzej jak zostają dzieci, myślę, że w jakiś sposób pozbawione czegoś pięknego czym jest rodzina.
    Kurko - też tak myślę. Gdy przyppomnę sobie pierwsze lata po ślubie i czas "dopasowywania się" to wolę żeby było tak jak jest teraz, choć jestem 10 lat starsza :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoim komentarzem powyżej i pod tym. My jesteśmy 6 lat po ślubie i im dłużej, tym lepiej jesteśmy dopasowani ;).

      Usuń
  12. Bo małżeństwo to obowiązki, a nie randki, niebieskie migdały itd, itp. Trzeba mieć wspólne pasje, dużo wyrozumiałości ale i oczekiwań. I być uczciwym, trwać w złym związku to strata czasu. Ja też wolę nas teraz niż dawniej.

    OdpowiedzUsuń