W ubiegłym tygodniu koleżanka poprosiła mnie o zrobienie maskotki dla małej kibicki :)) Powstała mała (niespełna 5 cm) "myszunia" oraz mieszkanko-woreczek:
A dzis kibicujemy! Organizujemy właśnie naszą prywatną strefę kibica - Marcin to jeden wielki strup "ospowy" i niestety muszę z nim być w domu. Reszta rodzinki szczęśliwie się ze mną solidaryzuje. Są Kochani! :))
Do zobaczenia w ćwierćfinale! :)



Cudowna zabaweczka,idealna, na czasie;)
OdpowiedzUsuńUdanego kibicowania, ja tylko z córcią, ale będę!!!
Miłego dnia;)
zdrówka, zdrówka, zdrówka!!! BIAŁO-CZERWONI!!! :) :) mysia śliczna! Zwinne rączki masz!! Ja nadal zachwycam się Twoimi koronkami w szafkach kuchennych! :)
OdpowiedzUsuńŚliczna maskoteczka...na pewno się spodoba...zapraszam do wzięcia udziału w pewnej zabawie,szczegóły u mnie :)
OdpowiedzUsuńświetne:)
OdpowiedzUsuńŚliczna :)
OdpowiedzUsuńJaka słodka Myszka :)
OdpowiedzUsuńMoja mama mawiała "małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot", coś w tym jest. Ja jestem na etapie: poszedł gdzieś i nie wraca........mija,1,2,3 w nocy a Ty leżysz i czekasz, aż usłyszysz klucz w zamku. Wstyd do chłopa starego wydzwaniać......a niepokój nie pozwala spać. Lepsze chyba strupy od ospy:)
OdpowiedzUsuńAle to miało być do poprzedniego wpisu:)
UsuńBardzo sympatyczne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń