Obserwatorzy

środa, 13 czerwca 2012

Równowaga musi być

Ostatnio było dużo o tym, jak to cudownie być Mamą. Bo jest!  :)) Tylko nie zawsze jest słodko ... pominę fakt, że w długi weekend moje dzieci zawsze bardzo żywe i impulsywne nie dały mi po prostu żyć, w mieście było mi wstyd, moja Teściowa a ich Babcia powiedziała, że już więcej z nami nie wybierze się na większe zakupy. To wszystko tzw. "pryszcz". W poniedziałek Julka ułamała sobie stałą jedynkę. Tak w połowie. Równiótko jakby nożem ktoś przeciął. Ona płakała a ja razem z nią, tak bez łez, żeby dodatkowo jej nie stresować. Dziś idziemy do dentysty, zobaczymy jaki będzie wyrok.
A Marcin ... Marcin właśnie złapał ospę. To nic takiego, zwykła choroba wieku dziecięcego. Ale dlaczego teraz??? W piątek mieliśmy zaplanowaną wycieczkę pociągiem do Gdańska. Mamy bilety na mecz! Ten pociąg to miało być zadośćuczynienie za to, że w czasie ostatniej podróży się rozchorował i do Gdańska dojechał z wysoką gorączką. Zadośćuczynienia nie będzie. I tak jest zawsze, na wyjazd do Babci i Dziadka dzieci są chore. A to dla mnie jedyna możliwość kiedy mogę spotkać się z przyjaciółmi. Chorego dziecka nie mam sumienia zostawiać w domu. Znowu będę oglądać Gdańsk przez szybę samochodu :(

12 komentarzy:

  1. Przewrotność losu czasem też mam tak, że wydaje mi się, że wszystko jest przeciwko mnie... głowa do góry, będzie dobrze... po deszczu zawsze przychodzi słońce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ja to znam...prawdą świetą jest to że jak są dzieci nie ma planów, a los płata najdziwniejsze figle;(
    Ja jestem tewgo najl;epszym przykładem, raz z górki a raz pod!!!
    Trzymam kciuki za ząbka, mam nadzieję, że uda się coś zrobic;)
    Będzie dobrze;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia mawiała, że kto ma dzieciątko ten ma świątko a potem dorzucała, że właśnie jak jest dziecko to próżne plany. Gdy Marcin był zupełnie mały i nikt nawet na spacer z nim nie chciał iść (bo ryczał w wózku bez powodu) marzyłam o tym, żeby zająć się domem. Takie świątko - nie świątko ;)

      Usuń
  3. :*) buziaka przesyłam, bo podpisuję się pod Twoim postem obiema rękoma!!! Normalnie jakbym czytała o sobie. Mój Krzyś łobuzuje na całego, ostatnio nawet wyjście na pocztę kończy się moim wielkim zwstydzeniem, włazi wszędzie, wspina się pani do okienka, ciągnie rolety... jakby adhd miał. A jeszcze przy tym krzyczy, jak mu się coś nie podoba. Dziś było apogeum - wizyta kontrolna u lekarza - osłuchanie i spr. gardła. Skonczylo sie wrzaskiem, tak że pielegniarki sie zbiegly, by spr., co sie stalo, bo zanim jeszcze lekarka cokolwiek zrobiła, Mały już wrzeszczal: "ratunku! Pomocy! Boli, boli...." Nie wiem, co mu się stało, ale ostatnio tak właśnie wyglądają nasze wizyty u lekarza. A propos zęba - 2 tyg. temu tak wariował na schodach, że spadł i przełamał sobie zęba na pół... dentystka musiała mu pół oderwać, dziś wieczorem mamy 2 wizytę - już się boję, co to będzie, jak będzie mu chciała spiłować pozostałą część.... Ospa - chyba własnie teraz zbiera plony, bo wiekszosc znajomych choruje, wiec my zaszczepilismy Krzyska (po konsult. z pediatra) i mam nadz., ze chociaz z tym bedzie ok, bo juz mam czasami dosyc wszystkiego... juz nie wspomne, ze tydzien temu K. rozbil sobie glowe, ze trzeba bylo zszywac. Na szczescie wystarczyly specjalne plasterki sciagajace, ale czesc wlosow trzeba bylo sciac, by plaster nakleic... AAAA!! Chce wakacji!!!! Pozdrawiam cieplo, zdrowka zycze i jak najszybszego przyjazdu do Gdańska :) niech sie Marcin wreszcie nacieszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy podobnie "kolorowo" :) Marcin wizyty u dentysty przypłacał zapaleniem krtani (od płaczu i krzyku). Czoło też ma rozcięte, bliźniacy czy co? :) A Krzysiowi tak ładnie z oczu patrzy :) Jakoś damy radę Małgosiu, musimy :)

      Usuń
    2. musimy! :) będzie dobrze! Takie łobuziaki to żywe srebra. Ciekawość, aktywność - to dobre cechy! :)

      Usuń
  4. Oj faktycznie, same problemy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale nagromadzenie przeciwności losu! Ząbek zrobią, że nie będzie widać różnicy, a ospa szybko minie. Szkoda tylko tego Gdańska.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo widzę, że dużo się dzieje. Oby z ząbkiem się udało:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczynki Kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Przeciwności mnożą się jak grzyby po deszczu, ale dam radę, muszę. Za tydzień moja rzeczywistoścć zawodowa może być zupełnie inna, zobaczymy co z tego wyniknie.
    Ząbek dziś został tymczasowo odbudowany, wycierpiała sie Julka za wszystkie czasy a ja mam podrapaną rękę od wbitych paznokci mojego dziecka. Ale najwazniejsze teraz, żeby nie okazało się, że ząb nie obumiera. A jutro, przymusowy odpoczynek z Marcinem w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będzie dobrze! Widzę, że Twoim dzieciakom nie brakuje energii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Małe dzieci mały kłopot. Teraz już tak mogę napisać, kiedy mój syn ma 18 lat. Przerabiałam te zawstydzenia na ulicy, poczcie. Wyrosną z tego. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń