Obserwatorzy

wtorek, 7 sierpnia 2012

Wakacje w Ściborówce i ... kocia przybłęda.

Nie było mnie długo, wiem. Czuję wielki niedosyt, z wielu powodów. Ale nadganianie zaległości zostawię na później a dziś kilka słów o moim urlopie. Trwał tydzień, podzielony na dwa etapy: pierwsy krótki - dwa noclegi w Czorsztynie (pominę milczeniem, tymczasowo) i drugi, cudowny u Danusi w Ściborówce. Pewnie wiele z Was zna Danusię z blogowego świata, jeśli nie znacie koniecznie zajrzyjcie. Nie będę wstawiała zdjęć, bo na blogu D. jest ich dużo i wszystkie wiernie pokazują jaka jest Ściborówka. A jest: gościnna, rodzinna, urocza, piękna, zadbana - CUDOWNA! Taka jak nasza Danusia :)) Nie znam drugiej tak pracowitej osoby, która potrafi robić 3 rzeczy na raz: jeździc rowerkiem, haftować/bibułkować i słuchać audiobooka, a Danusia potrafi!!! Już nigdy nie będę narzekała na brak czasu. Przy pożegnaniu czułam ogromny niedosyt (co dawno mi się nie zdarzyło). Myślę, że to pozytywne odczucie, które wróży, że niebawem, może za rok, tam wrócimy. Dzieciaki też pokochały to miejsce, Marcin ledwie przebudzony o 5. rano włożony do fotelika samochodowego tylko zapytał: "Mamo, a wrócimy tu jeszcze?". Danusiu, wrócimy! Dziękujemy Ci za wszystko, było cudownie!

(Fotorelacja z urlopu, w czasie którego zobaczyliśmy wiele cudownych miejsc niebawem się pojawi :) O Danusi i Ściborówce też pewnie będzie nie raz i nie dwa :) )

I ... z prawie ostatniej chwili. Z wakacji wróciliśmy w sobotę a w niedzielę rano, dzielnie przedzierało się przez trawę kocie maleństwo. Julka pobiegła i wróciła zatrwożona. Nasłuchałam się, jakie to biedne, głodne, małe, chude ... Cóż było robić? Przygarnęliśmy. Na chwilę. A na ile to się okaże, bo zdobywa nasze serca i nie wiadomo jak się to zdobywanie skończy :D Przybyło w stanie opłakanym, głównie martwiły mnie oczy, zaklejone, zaropiałe ...

Przemywałam rumiankiem, bo był pod ręką. Dziś kupiłam decortineff (antybiotyk) i chyba zadziałał. Kocina zaczęła widzieć. Na moje nieszczęście to chyba kotka. A wiadomo, każda kotka to wariatka hihihihi :) No cóż, pozostaje mi ją polubić. Myślę, że kocię traktuje mnie jak swoją mamę, przemywającą (nie liżącą) oczy kilka razy dziennie, karmiącą, przytulającą. Niejdną taką "przybłędę" odchowałam i mam nadzieję, że ta też wyliże się i wyrośnie z niej "porządny kot". Im bardziej zabiedzone zwierzę tym większe wyzwanie przede mną i tym bardziej zależy mi, aby się udało. Przecież to nie przypadek, że znalazło się u nas, to przenaczenie. Kotek jest maleńki, na szczęście sam je i chociaż karmienie strzykawką mnie ominęło. A apetyt mu dopisuje i chociaż łapki chudziutkie to brzuszek okrąglutki :)



Zdjęcia z komórki bo aparat tuż przed wakacjami odmówił posłuszeństwa. O tym też napiszę :/ Kiedyś. :))
Buziaki gorące przesyłam i powakacyjnie pozdrawiam serdecznie!

10 komentarzy:

  1. jak sobie mądrze rozmawiają, chłopczyk z kotkiem, od razu się chce do tego obrazka wierszyk albo bajkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam taki ze szkolnej czytanki:
      Mały Jasio kotka przy kominku spotkał,
      ukłonił się kapeluszem,
      porozmawiać z kotkiem muszę:
      - Miał kotek mamę i tatę?
      - Miauuuu
      - Miał kotek na grzbiecie łatę?
      - Miauuuu
      - Miał kotek siostrę?
      - Miauuuu
      - Miał kotek pazurki ostre?
      - Miauuuu

      I tak sobie przez godzinkę
      rozmawiali przed kominkiem :))))

      Usuń
  2. Choć nie przepadam z kotami, ten jest doprawdy przesłodki więc rozumiem, że nie mogłaś się oprzeć. P.S. Szkoda, że ten urlopowy czas tak szybko mija ale tak to już jest, że wszystko co dobre szybko się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano chciałoby się więcej ... ale niestety, obowiązki nie zając i nie uciekną :(
      A jeszcze marzyło mi się wpaść na Jarmark, ale chyba się już nie uda :((

      Usuń
  3. Proponuję przejść się do weterynarza, bo to wygląda na koci katar, a to tak łatwo się nie leczy. Na moje oko kotek ma tez robaki, wiec warto podać maść na robaki. Po wyleczeniu zaszczepienie na właśnie koci katar i białaczkę i będzie świetny kotek :) Ja od miesiąca mam czwartego kotka tez podrzuconego i szukam jej domu a wiadomo, sa wakacje łatwiej kota podrzucic niz znaleźć mu nowy dom. Jak tak dalej pójdzie, to chyba nie rozstaniemy się z kicią i zostanie z nami. Moja juz po leczeniu antybiotykami, odrobaczona, zaszczepiona rośnie i rozrabia. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie śmiałam sugerować, że ten okrągły brzuszek jest pełen robaków, ale o tym samym pomyślałam

      Usuń
    2. Kotek dziś dostał trzecią dawkę lekarstwa na odrobaczenie. Pasożyty zewnętrzne - pchły czekają jeszcze na wytępienie. A co dalej? Zobaczymy.

      Usuń
  4. Witaj Aniu...ja raczej psiara jestem, ale ten kociak jak maleńkie tygrysiątko wygląda, okrutnym trzeba być by do takiego stanu doprowadzic;) na szczęście są dobrzy ludzie;)))
    Odnośnie urlopu,wszystko co dobre szybko sie konczy, do Danusi zajrzę, ale również u Ciebie czekam na fotorelacje;))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. To najprawdopodobniej koci katar - znalazłam kociaka dwa lata temu i omal przez to nie stracił oka, bo miał już mocno zainfekowane. Polecam wybrać się do weterynarza. Za znalezionego nie powinien nic policzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotek faktycznie może zauroczyć. Ja jednak psiara jestem. Aniu czekam na relację z urlopu. Ja odliczam dni do swojego. Oby do 18.

    OdpowiedzUsuń