Obserwatorzy

poniedziałek, 15 października 2012

O "nowych" starych klamocikach i wizycie u p. Janka :)

Kochane,
ten post noszę w sobie od dawien dawna, a właściwie od wizyty u tytułowego p. Janka (którego imię zostało wymyślone, na potrzebę tego wpisu).
Kocham stare graty, kocham miłością bezwarunkową i zdarza się, że nawet coś zupełnie zwykłego mnie urzeknie i nie potrafię przejść obok bez jednego zerknięcia, czasem dwóch, czasem ... to coś zostaje ze mną na zawsze. Może to jakaś magia łącząca mnie i to konkretne Coś :)
Wracając do p. Janka ... to jest to jeden z moich ulubionych klientów. Prosty, a zarazem niesłychanie sympatyczny "gość". Lubię z nim wypić kawę i pogadać o życiu, o ludziach. Zazwyczaj to p. Janek mnie odwiedza, ale ostatnio z powodu chwilowego braku biura to ja odwiedzam go częściej. P. Janek prowadzi skup złomu. Kiedyś powiedziałam mu, że marzy mi się stara maszyna do szycia ... i za dwa tygodnie maszyna czekała na moją aprobatę, po kolejnym tygodniu była już w moim domu! :)) Maszyną na pewno się pochwalę, jak zrobię jej zdjęcia, bo do tej pory jakoś się nie złożyło.
Pewnego dnia p. Janek zaprosił mnie do miejsca, które kupił dobrych kilka lat temu, za niezbyt wygórowaną cenę, do miejsca przeznaczonego na docelowy skup złomu.
I co ja miałam powiedzieć gdy zobaczyłam to:
Takie stare budynki mnie zachwycają ale co z tego jak i tak nigdy nie byłoby mnie stać na ich utrzymanie, że o kupnie nie wspomnę :( I tylko mnie boli, że w tej starej mleczarni powstanie coś co zupełnie do niej nie pasuje. P. Janek zrobi co w jego mocy i nalepiej jak umie ... hmmmm.

Nie odmówiłam sobie przyjemności "zwiedzenia" owego budynku. Wspięłam się nawet na stryszek zamieszkiwany przez tchórze bądź inne łasice. Ach, czego tam nie było ... kiedyś. Niestety, od paru miesięcy trwał "remont" i niewiele do podziwiania zostało, kilka rzeczy, przygotowanych na śmietnik powędrowało do mojego auta:

przede wszystkim karton glinianych i ceramicznych donic, czasami lekko uszczerbionych, ale wiosną na pewno w każdej posadzę jakiegoś kwiatka :))


i obrazek, dziś już wyczyszczony czeka na swoje miejsce. Może w nowym biurze?

Przywiozłam również gliniany garnek, taki do kiszenia ogórków, oczywiście zdjęć brak ... posadziłam w nim wrzosy, ale garnek jak to garnek jest bez dziurki i chyba wrzosy zgniły. Podobno wrzosy nie przynoszą szczęścia domownikom jeśli rosną koło domu, więc nie jest ich mi żal.

Mleczarnia była wyposażona w ogromny "piec". I na szczęście pozostał do dziś. P. Janek kocha wynalazki techniki. Zbiera stare traktory, maszyny rolnicze, armaty ... Dzięki tej jego miłości stary napęd lokomotyw nie trafił na złom. Tak, do wytwarzania ciepła oraz na potrzeby technologiczne w mleczarni zainstalowano "kocioł" stosowany w lokomotywach. Obudowano go cegłą szamotową i tak sobie istnieje, do dziś:



Prosiłam p. Janka aby zatrzymał dla mnie starą drewnianą szafę (jedyną która ocalała po poprzedniej zimie) i emaliowaną wannę. Czy zatrzyma, to się okaże, bo niebawem pewnie tam zawitam. Wciąż mam nadzieję, że będą na mnie czekały.

Pozostając w temacie "staroci" chciałam się Wam pochwalić kilkoma drobiazgami, które udało mi się kupić za niewielkie pieniądze w sklepach z używanymi meblami i nie tylko meblami:

talerz za 4 zł


Pucharek, który służy mi za świecznik na duży tea-light - 1zł



Pojemniki na cukier, kawę, herbatę - które już kiedyś pokazywałam w poście o moim domku (klik):


I jeden z ostatnich zakupów:

6 niewielkich filiżanek i 5 względnie pasujących spodków. Tyle było w sklepie :) Znaczy się filiżanek było więcej ale pasujących spodków już nie. Kupując to myślałam o moich klientach i "małej czarnej" którą będą u  mnie mogli wypić. Ale sobie pomyślałam, że odwiedzający mnie klienci z reguły przyjeżdżają na dłużej i raczej taka "mała" kawa ich nie usatysfakcjonuje. W domu pijemy kawę w kubkach więc chętnie oddam te "cudeńka" w dobre ręce. Zapisy przyjmuję przez tydzień, potem odbędzie się losowanie. To jest losowanie tylko dla tych z Was, które choć raz zostawiły ślad swojej bytności na moim blogu (wyłączając zapisy pod candy). Innych warunków udziału w losowaniu nie ma - tylko wyraźcie w komentarzu chęć wzięcia udziału w losowaniu. Aha, filiżanki są "made in china" a spodeczki Eschenbach Bavaria.

Pozdrawiam Was ciepło, jesiennie. Przede mną meblowanie biura, dziś odbieram klucze, więc pewnie znowu nie będzie mnie jakiś czas, ale staram się Was odwiedzać i choć od czasu do czasu skrobnąć słówko, albo dwa.

11 komentarzy:

  1. ja zbieram wszelkiej maści filiżanki i filiżaneczki. Ostatnio na jarmarku św. Dominika udało mi się zdobyć bardzo zgrabny model w kolorowe kwiatuszki ;) picie kawy czy herbaty nabiera znaczenia, gdy się pije z porcelany, prawda? Staje się to uroczystym rytuałem :) Jak Mąż chce mi zrobić przyjemność, to właśnie w takiej ładnej filiżance podaje mi małą kawę z odrobiną ubitej śmietanki na górze ;)

    Cieszę się, że znów jesteś, bo dawno Cię nie było :))) pozdrawiam ciepło z zachmurzonego, rozkapryszonego Gdańska :)

    PS zgłaszam się oczywiście :) Powodzenia w meblowaniu biura!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, właśnie przez ten brak biura tak ganiam, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Uwielbiam porcelanę, kawa lub herbata zupełnie inaczej z niej smakuje :)) Kochanego masz męża :)

      Usuń
  2. Ładne te filiżanki :)
    Zgłaszam się oczywiście, bo czemu by nie :)
    Masz niesamowite szczęście z tym Panem Jankiem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ła!, co za łupy! :) Na takie donice też bym gdzieś bez skrupułów zapolowała, jedną starą kilka dni temu odmalowałam, oserwetkowalam i podoba mi się, a kwiaty nie mieszczą mi się już nigdzie :D Ale znam tylko jedną chałupę bez właściciela i donic się tam nie spodziewam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie mieć takiego znajomego p.Janka!!świetne łupy!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez marzę o buszowaniu po jakimś zapomnianym strychu, tylko tych strychów coraz mniej no i na wszystkich, gdzie cokolwiek mogłoby być to już byłam:)Z ostatniej wyprawy przywiozłam 3 stare sierpy, w Kaczorówce będą zdobiły jakąś ścianę. A piwnice to Ty zwiedziłaś, bo może tam są jakieś skarby:)
    Szansę na filiżanki oddaję komuś innemu, mam po babci i cioci i nie ma gdzie trzymać, codzienną kawę i tak pijam w kubku. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Ani długo u Ciebie nie byłam. Radość sprawiłaś mi informacją o biurze. Nowe wyzwania powodują, ze człowiekowi chce się chcieć :-)
    Uwielbiam takie starocie, nie mam takiego szczęścia jak Ty, ale wpadłam na pomysł, że może powinnam bardziej poszperać właśnie na ryneczkach, złomowiskach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ustawiam się grzecznie w kolejce :D Nie wybaczę Ci jeśli mnie ze sobą nie zabierzesz do pana Janka ;)
    PS. stemplujcie, stemplujcie!!! Na któryś weekend dostaniecie ode mnie cała masę tego ustrojstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i oczywiscie staję w kolejeczce...

    OdpowiedzUsuń
  10. Pojemniki są przecudne. Czasami żałuję, że zaplanowałam swoja kuchnię w trochę innym stylu, bo bardzo mi się podobają takie starocie. Może kiedyś jak wygram kupę kasy to kupię dom na wsi i wtedy urządzę go jak starą włoską chatę :)

    OdpowiedzUsuń