Obserwatorzy

środa, 2 października 2013

Cudowne urodziny :)

Dziękuję Wam Kochane za urodzinowe życzenia pod poprzednim postem. Jednak nie wszystko poszło tak jak miało, bo wpis opublikował się sam, ale z opóźnieniem ... eeech, te technologie.
W lesie było cudownie. Co prawda jechaliśmy w deszczu, w ulewie spacerowaliśmy po lesie nr 1, który przywitał mnie 4 kozakami, na zachętę i na tym zakończył.
Przemoczeniu udaliśmy się do zaprzyjaźnionej leśniczówki na kawę. Dostaliśmy też wskazówki, w którą stronę pojechać (leśniczówka prowadzi też skup grzybów i zawsze wiadomo, gdzie te grzyby się pokazują) aby spotkać grzyby. Szwagier zna te lasy jak własną kieszeń więc pojechaliśmy do lasu nr 2. Wysiadam z auta a pod nogami ... podgrzybki, zwane tutaj czarnymi łebkami. I znów spacerowaliśmy w deszczu, tym razem usatysfakcjonowani, bo grzybków, malusieńkich było bardzo dużo. Gdy znalazłam jednego, następnych kilka było w zasięgu wzroku. W takich okolicznościach, deszcz nie przeszkadza :)))
Spacer po lesie ze szwagrem leśnikiem - jak dla mnie okazał się być bezcenny. Zobaczyłam rzeczy, których sama nigdy bym nie zauważyła: przejścia byków przez drogę (hahaha powiedziałabym, że jeleni, ale dostałabym po uszach od Z.), miejsca, w których ocierają się o drzewa, ślady, które zostawiają na piaszczystej drodze, mrowisko, w którym wyspał się dzik. Dla mnie, mieszczucha z urodzenia, ten wypad to nie tylko grzybobranie ale też piękna lekcja przyrody. Spodobał mi się tamten las, bardzo - w kolejnej leśniczówce dostałam dokładną mapę, abym mogła tam wybrać się sama.
A las w grzyby był bardzo urodzajny, znalazłam chyba wszystkie, które lubię najbardziej: poza znanymi podgrzybkami, prawdziwkami i kozakami rosły też surojadki, kołpaczki i miodówki. Tylko na kurki było już za późno, znalazłam jedynie kilka sztuk.

Efekt naszego wspólnego grzybobrania przedstawia się następująco:

Wszystkie zdjęcia są zrobione komórką (z przykrością stwierdzam, że poprzedni telefon robił lepsze zdjęcia :( ) - aparat co prawda zabrałam, ale obawiałam się go wyjmować w tym deszczu.

Takich urodziwych podgrzybków rosło mnóstwo, dopiero dziś wyjęłam z piekarnika ostatnią partię grzybków (nie mam suszarki a aura za oknem nie sprzyja suszeniu).


A las? Las był cudowny ... 7 długich lat musiało upłynąć abym mogła po takim spacerować.







W tym lesie czułam się bezpieczna (nie tak jak w okolicznych, zarośniętych). Zdecydowanie to MÓJ LAS i obiecałam sobie, że w przyszłym roku tam wrócę :))
W końcu mam mapę! :))

Widzicie na zdjęciach szwagra??? Macie ochotę na paczuszkę suszonych grzybów (same podgrzybki)? Kto pierwszy ten lepszy ... proszę o wskazanie numeru zdjęcia na którym ukrywa się Z. :)  
Choinka, nie wiem czy to legalne tak rozdawać grzyby, których pochodzenie mogę jedynie sama zagwarantować. Przyznam się jedynie, że z kompletnego samolubstwa wszelkie z blaszkami pożarłam w sosie i nie powiem, był obłędny! Do suszenia pozostały same podgrzybki, więc jeśli macie ochotę wyszukujcie szwagra.

10 komentarzy:

  1. Nr 7. ale odstąpię następnej osobie, która nie ma dostępu do lasu. Ja pzrcież mam Mazury:))

    A zbiory masz piękne, ach , jak ja lubię po lesie łazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych Mazur to Ci zazdroszczę :-) grzybów w tym roku nie muszę, chociaż połaziłabym jeszcze po lesie.

      Usuń
  2. Moja luba też lubi zbierać grzyby, ja jakoś średnio. Chodzić po lesie i szukać. Może kiedyś się przekonam. Pozdrawiam Mariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż też nie lubi, dlatego tak długo nie byłam w lesie.
      Pozdrawiam i witam u siebie :-)

      Usuń
  3. Mój mąż uwielbia chodzić po lesie i szukać grzybów, pod warunkiem, że je znajduje. Niestety w tym roku mu się nie powiodło. Pracuje w delegacji i jak przyjechał, to miejscowi grzybiarze mu wyzbierali.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne grzybki! Mnie zaopatruje tato i w tym roku już mam grzybów powyżej uszu :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam grzyby i spacery po lesie, ostatnio zaserwowałam sobie jajecznicę z kurkami, odstraszają mnie tylko od takich wojaży kleszcze. Pozdrawiam i dołączam się do życzeń. 100 lat

    OdpowiedzUsuń
  6. Nooo owocne grzybobranie...do pozazdroszczenia...koniecznie musze sie wybrac na spacer po lesie, nie koniecznie na grzyby bo je uwielbiam tylko jeść;))
    Pozdrawia cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę, och jak zazdroszczę. Tutaj lasy pagórkowate i już się pewnie, w tym roku, nie wybiorę, chociaż uwielbiam chodzić po lesie, oczyszcza mi to głowę :-) Za to asystowałam przy obieraniu maślaków, o Teściowa ze Szwagrem nazbierali, że ohohoho :-) Tyole mojego co się nawąchałam :-)
    I zaprzyjaźnionej leśniczówki zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu przepraszam, że nie złożyłem Ci życzeń, ale ostatnio byłem tak zajęty, że wrzucałem coś na blog, ale nie zaglądałem do przyjaciół. Życzę Ci tego co sobie byś chciała życzyć w najskrytszych marzeniach. Grzybki suszy moja żona od wielu lat, a do lasu jeździmy po grzyby... na Rynek Jeżycki. Kiedyś suszyliśmy w piekarniku i musieliśmy wymienić kuchenkę, Kupiliśmy suszarkę i teraz wszystko suszymy pomidory, śliwki, grzyby, zioła, chleb

    OdpowiedzUsuń