W chwili lepszego samopoczucia zabrałam się za nadrabianie zaległości w czytaniu blogów i u większości z Was wirusy, anginy i inne paskudztwa wiodą prym. Nie wiem czy to czasem nie zasługa tej pięknej pogody za oknem, która choć cieszy to sprzyja panoszeniu się wszelkich chorób.
Poległyśmy z Julką na dobre ale w tym czasie Julka przeczytała Anię z Zielonego Wzgórza, do której robiła kilka przymiarek, a ja dwa z moich prezentów od św. Mikołaja. Co prawda plany miałam całkiem inne (np. zrobić to, czego nie udało się przed świętami, nadrobić zaległości pracowe) ale jak to zwykle bywa, nie można za wiele planować, bo życie płata przeróżne figle.
Św. Mikołaj jak zwykle był bardzo hojny i obdarował nas wieloma ciekawymi książkami, foto nie będzie, ale jak by dobrze policzyć do kilkanaście sztuk się zbierze. Miałam dylemat od czego zacząć bo i różne inne nowości - zaległości na półkach stoją, ale wybrałam "Ludzkie gadanie" czyli rozmowy Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka. Polecam i obiecuję solennie, że choć krótkie moje wrażenia znajdą się w najbliższym poście. Jakby nie było, choć wirus męczył, wchłonęłam te wspomnienia błyskawicznie i wrócę do nich niebawem, na spokojnie :) Tymczasem o książce możecie poczytać tutaj.
Między świętami, na chwilkę wpadliśmy do Gdańska. Ta chwilka to dwa całe dni plus jeden wieczór i jeden poranek. A w tym czasie świętowaliśmy urodziny mojej Mamy, spotkałam się z przyjaciółkami z liceum (ściskam Was bo wiem, że zaglądacie!) - to zawsze są cudowne chwile, choć czasem mamy rozbieżne spojrzenie na różne rzeczy, spędziliśmy wieczór z przyjaciółmi z podstawówki i czasów policealnych (takie spotkania na długo pozostają w pamięci), odwiedziliśmy moją babcię - jedna wielka gonitwa. Aaa i z moją siostrą, która spędzała święta z rodzicami, miałyśmy swój pierwszy wspólny raz - nie przyznam się czego ;) W każdym bądź razie to był jeden wielki maraton, choć miałam też chwilę dla siebie i czas na spacer moimi ulubionymi uliczkami, "pocztówka" dla Was (nie było kiedy jej opublikować):
moja ukochana, ul. Mariacka
Święta, jak co drugi rok, spędziliśmy w domu. I znowu obiecywałam sobie, planowałam, że do kolacji wigilijnej usiądę wypoczęta (bo wcześniej wszystko przygotuję), ale się nie udało. Pewnie to kwestia zorganizowania (niestety dużo mi brakuje do wielkopolskiej gospodyni), ale wciąż wyszukuję sobie nowe zadania. W tym roku poza tradycyjnymi obowiązkami wyszydełkowałam kilkadziesiąt różnych ozdób, które widzieliście już wcześniej, wszystkie wysłane kartki sama skleiłam, poniżej trzy, z których najbardziej byłam zadowolona (podpisane Pracownia na zapiecku - bo były opublikowane już wcześniej):
Tą ostatnią wyhaftowałam w ramach zabawy "Wyszydełkuj sobie święta" (haft był dozwolony ;) ) i ku mojemu zaskoczeniu zostałam wyróżniona i obdarowana świątecznymi drobiazgami przez jedną z organizatorek :))
Przed świętami z Dark Raven z bloga Między Babami zorganizowałyśmy sobie wymiankę. Za moje szydełkowe gwiazdki dostałam ozdoby z masy solnej. Są cudne i jeszcze dobrze się im nie przyjrzałam a już dzieci rozdzieliły je między siebie :) W biegu udało mi się je sfotografować:
Kiedyś zabrałam się za ozdoby z masy solnej, ale zdecydowanie lepiej wychodzi mi szydełkowanie :))
Moja paczuszka poza obiecanymi gwiazdkami na szydełku (zdecydowanie szybciej się je robi i wymagają mniej zachodu niż masa solna) przygotowałam drobną niespodziankę dla Agi, a właściwie jej synka. Niedoskonałą, bo to mój pierwszy decoupage, ale myślę, że to będzie sympatyczna pamiątka:
Szczegóły tych moich wszystkich poczynań ręcznych znajdą się już wkrótce w Pracowni na zapiecku.
Chciałam jeszcze w tym poście zmieścić ciasteczka, które piekłyśmy z Julką wg przepisów zamieszczonych w książce Magdy z Zapachu Wspomnień - ale te Ciasteczka zasługują na osobny post :))
Zmykam pisać na zapiecek, a Wam życzę dużo zdrówka!
Ania








Zgaduję: z siostrą paliłyście ziółko?
OdpowiedzUsuńBlisko, ale było grzeczniej ;-) Kiedy ja wychodziłam za mąż siostra kończyła liceum, nie miałyśmy okazji wspólnie balować, fajne są takie chwile, kiedy jesteśmy razem :-)
UsuńAniu ja wiem, ze do Gdańska wpadasz jak po ogień, ale jesli następnym razem znajdziesz czas zapraszam do siebie :-)
OdpowiedzUsuńGraszko, jak wpadnę na dłużej to chętnie Cię odwiedzę :-) widziałam mieszkanko - świetnie sobie radzisz!
UsuńKocham Gdańsk, choć to miasto leży tak daleko od Śląska... Zdrówka życzę wszystkim chorutkim... i buziaki ślę narazie bezwirusowe !!!
OdpowiedzUsuńI dla Ciebie buziaki Gabrysiu! Na szczęście już lepiej :-)
UsuńAniu zdrówka! Mnie też przydarzyło się choróbsko. 5 dni w domu na antybiotyku, po powrocie do pracy znowu choróbsko jeszcze gorsze niż wcześniej. Też myślę, że to pogoda, bo człowiek już sam nie wie jak się ubrać na wyjście.
OdpowiedzUsuńMoje ozdoby z masy trochę niedoskonałe, przed świętami udało mi się zrobić kilka zapachowych http://miedzybabami.blogspot.com/2013/12/babskie-pierniczenie-takze-na-sono.html i obiecuję jeszcze Ci coś wysłać w niedługim czasie :) Spodziewaj się niespodziewanki :D
Bombka dla Gucia zawisła na honorowym miejscu. Cudna jest i trafiła oczywiście do pudła z pamiątkami :)
I Tobie zdrówka życzę! :-) cieszę się, że bombka síę spodobała, sama nie wiedziałam jak to wyjdzie. A pachnące cuda widziałam, koty pewnie nie z tych pachnących, ale są rewelacyjne!!! Niespodziewanka? Ojej, już síę cieszę :-)
UsuńAniu koty też pachnące :) Są maźnięte farbą tylko. Pachnących nie lakieruję :)
UsuńWitaj w klubie... ja też chora. Od nowego roku ciągnie sie za mną kaszel, uporczywy, suchy, duszący w nocy. I nic nie działa... To chyba wina takiej a nie innej pogody ;/
OdpowiedzUsuńTo chyba mamy to samo :-( chociaż, ja dziś już normalnie funkcjonuję, gdyby nie ten kaszel...
UsuńZdrówka Jagoda Ci życzę!
Mariacka piękna, tylko ten bruk utrudnia spacerowanie:-). Bajeczny, wypełniony po brzegi atrakcjami pobyt w mieście miałaś. Czyli prawidłowo. Po takim niefortunnym początku, należało Ci się:-)).
OdpowiedzUsuńKocham ten bruk :-) babcia mi zawsze mówiła, że chodzę bruki szlifować, mogłabym je szlifować godzinami :-)
UsuńPierwsze koty za płoty. Teraz będzie tylko lepiej. Szczęśliwego Nowego Roku Ci życzę, dużo zdrówka przede wszystkim!
OdpowiedzUsuń