Nie można się od nich oderwać dopóki się nie skończą. Piekę je tylko w karnawale i może dlatego tak smakują?
Babciny przepis na średnią porcję (okazało się, że dla nas za mało):
30 dkg mąki tortowej
2 łyżki masła (prawdziwego!) w temperaturze pokojowej,
2 łyżki cukru pudru
3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
1 łyżka spirytusu
5 żółtek
olej do smażenia i wysoki garnek
Ze składników wyrabiam ciasto, długo - 15 min. to minimum. Musi być delikatne ale sprężyste. Jeśli wydaje się za twarde to dodaję śmietanę. Powinno odchodzić od miski/stolnicy i dobrze gdyby robiły się delikatne pęcherzyki powietrza.
Następnie dzielę na porcje i wałkuję na cienkie placki. Im cieńsze tym chruściki będą delikatniejsze. Nie podsypuję mąki. Ciasto ma taką konsystencję, że nie przylepia się ani do drewnianego wałka ani do stolnicy (tupperware - kiedyś wałkowałam na stole przykrytym ceratą i też wyszło świetnie).
Radełkiem wykrawam kształty faworków. W międzyczasie grzeję olej. Wrzucam jednego chruścika na próbę, olej jest dobrze rozgrzany gdy ciasteczko upiecze się w krótkim czasie ok. 1 minuty.
Niestety nie wiem co powoduje, że czasem smażenie faworków jest utrudnione poprzez "kipiący" olej. Dlatego proponuję piec w wysokim garnku. Czasem mam wrażenie, że zależy to od masła, może użytej mąki? Moje ostatnie piekły się idealnie. Sprawdzę przy następnej okazji tą samą konfugurację skłądników, zobaczymy co się będzie działo ...
Buziaki ślę i życzę smacznego :)

Olej kipi dlatego, że jest złej jakości. To nie twoja wina, że taki kupujesz, tylko producenta, że dolewa do niego wody. Możesz zmieniać, wybierać różne gatunki, a i tak będziesz miała ten sam efekt. Chyba, że trafi się akurat dobry olej, ale nie da się tego przewidzieć. Przerobiłam to w restauracji. Możesz spróbować smażyć na fryturze, ale frytury są robione z oleju palmowego i nie są korzystne dla zdrowia. Ale raz do roku Ci nie zaszkodzi.
OdpowiedzUsuńI u nas faworki piecze się tylko w karnawale. I masz racje że dlatego tak smakują bo są raz w roku pieczone;-))))
OdpowiedzUsuńTwoje wyglądały;-))))))) BOSKO!!!!!
Całuski
Dana
U mnie też jakoś tak właśnie w karnawale robimy faworki i koniecznie muszą też być na Tłusty Czwartek. Z tym kipiącym olejem, mam dokładnie tak samo. Wydawało mi się, że Kujawski jest niezły do tego, ale sama już nie wiem.
OdpowiedzUsuńFaworki wyglądają pysznie :)
Piekę na Kujawskim - raz síę pieni, raz nie. Próbowałam nie dodawać cukru - bezskutecznie. Ponoć włożenie rozkrojonego ziemniaka pomaga ale nie próbowałam, z obawy, że síę spali.
UsuńA mnie się wydawało, że ciasto do faworków tłucze się wałkiem hmmmm....
OdpowiedzUsuńTak czy siak wyglądają smacznie.
Tak słyszałam, ale nie mam do tego siły. I bez tłuczenia wychodzą :-)
Usuńbardzo lubię faworki:))
OdpowiedzUsuńAleż mi narobiłaś smaka na faworki. Wieki ich nie jadłam. Skorzystam z przepisu :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :-)
Kiedyś w życiu wsiowym piekłam, najczęściej właśnie w karnawale i przepis też miał w sobie spirytus. Teraz już dawno tego nie robiłam. Czasem kupię dla WU bo to łasuch. Sama też lubię, ale wiesz, teraz to jestem na odwyku i słodyczy nie trącam.......
OdpowiedzUsuńja zamiast spirytu daje ocet...dzięki właśnie tym dwóm doa=datkom pają piekne bąble:))...ale smaka mi narobiłaś:))
OdpowiedzUsuńojejku jak ja dawno nie jadłam faworków !
OdpowiedzUsuńNarobiłaś mi smaku ,Twoje wygladają bardzo apetycznie :P
Pozdrawiam ciepło