Choć lawendę ścinałam pod koniec października - nie dała za wygraną i pojedyncze kłosy zdobiły krzaczki.
Róże też były gotowe do rozkwitu:
Starzec wygląda bajkowo:
Cały czas zastanawiam się jak takie drobne i wiotkie gałązki mogą utrzymać taką warstwę lodu:
A przed domem mamy eleganckie lodowisko. Lód jest tak gruby, że żadne próby jego skucia nie przyniosły rezultatu.
Ten krajobraz trochę się już zmienił, przybyło śniegu, tylko lód pozostał. Zaczęło wiać i zrobiło się niezbyt przyjemnie. A ferie tuż tuż ...
Chociaż ja już czuję ich przedsmak - siedzę z małym rekonwalescentem w domu wypełniając czas grami, malowankami i bajkami. I pewnie o tym będzie kolejny post :))
Dziękuję Wam za smakowite komentarze pod faworkami :))
Pozdrawiam z wietrznej i lodowatej Wielkopolski!








u mnie też strasznie wieje, byle do wiosny:))
OdpowiedzUsuńZe wszystkiego ten wiatr jest najgorszy :(
UsuńAle wiosna coraz bliżej :)
E.D. nie działa, chociaż chciałam tam obejrzeć Twoje fotki!!! U nas również mroźno i wietrznie... a ten wiatr, to dokuczliwy bardzo!!! Mam nadzieję, że Młody niedługo wróci do zdrówka i przyjemnie spędzi ferie, na łyżwach, czy na sankach... Warstwa lodu wszystkich dopadła... ale idzie odwilż... mam nadzieję!!! Tylko jeszcze nie wiem kiedy dojdzie... hahaha... Pozdrawiam serdecznie, Gabrysia.
OdpowiedzUsuńED coraz bardziej mnie denerwuje, pomimo wielkich chęci i starań wciąż nie mogę się tam odnaleźć :(
UsuńMłody jest już o.k. ale nie chcę go wysyłać do przedszkola bo w niedzielę wyjeżdża na ferie :) Mam nadzieję że ta odwilż i do Ciebie i do mnie dojdzie równie prędko :))
Na Mazowszu też wieje, ale jak dla mnie to śnieg mógłby jeszcze trochę poleżeć, bo jak przestanie wreszcie wiać, to się z dzieckiem na sanki wybiorę :). Dużo zdrowia dla Synka. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDzieci ze śniegu się cieszą najbardziej, ale jak wieje to żadna frajda wychodzić na dwór - masz rację. Mi już zimy wystarczy, nawet za śniegiem nie tęsknię :) Buziaki!
UsuńSuper zdjęcia. U nas sypnęło, ale zima nie jest tak malownicza niestety. Teraz się ociepla i śnieg jest mokry, błotnisty i w ogóle mógłby już być maj :/
OdpowiedzUsuńTak, maj to dobry pomysł, lub choćby kwiecień ;) U nas niestety jeszcze nie odpuszcza (a przecież nie mamy tak bardzo daleko do siebie).
OdpowiedzUsuńZdjęcia robią wrażenie, śliczna taka przyroda utrwalona w lodzie...
OdpowiedzUsuńJa lubię zimę, ale nie tak, jak cieplejsze miesiące... tęsknię do zieleni, ciepła, ale i do swobody ubierania się - opatulanie Okrucha i targanie go w tej kurtce trzy piętra. No ale ani się obejrzymy a będą święta Wielkanocne :)
Brrrrr.... mroźny post. Ja chcę wiosny Anula :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, pięknie w tym Twoim ogrodzie, ale ja chcę już wiosny!!!! Już się nie mogę doczekać malowania jajek i dekoracji kurczakowych. Pozdrawiam cieplutko ze Śląska
OdpowiedzUsuńEwa
U nas podobnie lód skuł. Szkoda, że rośliny tak zahibernowało. Byle do wiosny. Masz racje, aż dziw bierze,że rośliny ten lód dźwigają, chociaż nam jedno drzewko złamało.
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze w styczniu wierzyłam, że ona wcale nie przyjdzie...
OdpowiedzUsuńA tu proszę,nie dość że przyszła, to jeszcze nas nieźle zmroziła. I w dodatku końca nie widać!
Piękne fotki, tylko strasznie zzzzimne ... :)
Pozdrówka!
Śliczne zdjęcia. Ale już chyba i u Ciebie czas zimowy minął. We Wrocławiu trawniki zaczynają rozkwitać krokusami. Ja już nie dopuszczam tej zimy do siebie ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)