Obserwatorzy

wtorek, 11 października 2011

Szydełkowe maskotki

Lubię różne "prace ręczne". Zazwyczaj to co uda mi się zrobić to odpowiedź na potrzeby moich najbliższych, zazwyczaj dzieci. Przebrania na bale karnawałowe, kotyliony na pierwszy dzień wiosny, marzanny, świąteczne ozdoby przygotowujemy własnoręcznie (zazwyczaj Mama przygotowuje do późnych godzin nocnych a dzieci rano podziwiają :)). Najbardziej cieszę się wtedy, gdy moje małe "rękodzieła" podobają się i zyskują uznanie tych, dla których są przeznaczone. Ostatnio bardzo cierpię na brak czasu, wykańczanie domu, poszukiwanie lamp i mebli są bardzo czasochłonne a jeszcze trzeba normalnie pracować. Chwalę się więc zabawkami, które powstały w trakcie ubiegłorocznej zimy, po nich pewnie zrobiłam jeszcze pół tuzina zabawek dla rodziny i przyjaciół. Niestety nie zostały uwiecznione na pamiątkę więc poniżej zdjęcia tych, które należą do moich dzieci.




Myszka Franciszka. Powstała jako pierwsza, kocha przyrodę i zdobi nasze kwiaty.












Miś, sportowiec z przymusu (dzieci stwierdziły, że jest za gruby i musiałam mu dorobić strój i trampki), własność Marcina, tu prezentowany na dłoni Julki.




Szara Myszka, bardzo lubi się uczyć, nawet tabliczka mnożenia jej nie straszna, Julka zawsze może liczyć na jej pomoc :))



Tutaj Myszka na swoim miejscu, czyli w piórniku :)


Szara Myszka powstała z grubszego kordonka, w związku z tym szczegóły nie są tak bardzo widoczne, ale tylko ten kolor spełniał wymagania Julki :))

Przepraszam, za jakość zdjęć, ale nie jestem artysktą fotografem i dopiero poznajemy się z moim aparatem, mam nadzieję, że znajomość zaowocuje ładniejszymi zdjęciami w przyszłości. Ślę jesienne pozdrowienia, wieczory dłuższe, może znajdę trochę czasu na dorobne przyjemności (czyt. szydełkowanie).

2 komentarze: