Weekend upłynął nam tak jak w wielu domach, na świętowaniu :) Rozpoczęliśmy już w piątek - w naszym przedszkolu Dzień Matki, Dzień Dziecka i Dzień Ojca świętowane są razem w formie rodzinnego pikniku, jest muzyka, wspólna zabawa, przejażdżki bryczką, malowanie twarzy, pyszne ciasta upieczone przez mamy, kiełbaski i inne pyszności. Dochód przeznaczony jest na potrzeby przedszkola. Przedszkolne Ciocie wkładają mnóstwo pracy w przygotowanie tego dnia - należą im się serdeczne podziękowania.
Oczywiście jest też część artystyczna - płaczę jak bóbr patrząc na śpiewające i tańczące maluszki. Przedszkolaki przygotowują "własnoręcznie" upominki dla rodziców. W tym roku dostałam kwiatka:
Zbieram te wszystkie drobiazgi, osobno przygotowane przez Julkę, osobno przez Marcina. Podpisuję, datuję ... a potem, po kilku latach rozczulam się jak w dniu, kiedy je dostałam :)
A w Dzień Mamy dzieci nazbierały kwiatki, te zebrane własnoręcznie cieszą najbardziej:
od Julki (zerwane u sąsiada ale pachnące upojnie róże):
a od Marcina (delikatne i subtelne, zerwane praktycznie bez łodyżki):
Ale najcenniejsze są wspólnie spędzone wolne chwile:
Niestety, świętowanie nie sprzyja diecie ... ale cóż, jedna porażka nie oznacza przegranej wojny ze zbędnymi kilogramami ;)










Oj tam dieta...przy takiej okazji;))) Masz wspaniałe dzieciaczki, synek to chyba skóra zdjęta z Ciebie;)) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDieta nie zając nie ucieknie a taki chwile trzeba koniecznie kolekcjonować, utrwalać w pamięci.
OdpowiedzUsuńCudny weekend mieliście :)
przyjdzie lato - świeże owoce, warzywa, nie ma co się przejmować dietą!! Nikomu nie zaszkodzi torcik czy lody od czasu do czasu! :) :) hehe, Krzyś mi niedawno też przynosił kwiatki bez łodyżek :) pozdrawiam ciepło!!!
OdpowiedzUsuńAniu, u mnie podobne chwile wzruszeń w przedszkolu u Franka, wiem dokładnie o czym piszesz:)
OdpowiedzUsuńMuszę Ci jeszcze jedno napisać bo ostatnio zapomniałam a chodzi mi to po głowie - nawet nie wiesz jak bardzo jesteśmy do siebie podobne z twarzy:):):) Jak patrzę na Ciebie to widzę siebie:) Naprawdę:)
buziaki!!!
Kochane dziewczyny jesteście :) Niestety wytoczyłam wojnę i muszę ją wygrać, mam nadzieję, że nie przeistoczy się w wojnę 13letnią ani 30letnią (o 100letniej nie wspominając) ;)
OdpowiedzUsuńJustynko - Marcin to skóra zdjęta z mojego Taty, a ja jestem córeczką Tatusia hihihi. Za to Julka to rodzona córka swojego Tatusia :)
Małgosiu - maluszki chyba już tak mają, że zrywają co popadnie i jak popadnie, ale to takie urocze :)
Madziu, miło mi to słyszeć ... szkoda że nie mam jeszcze tylu talentów hihihi, a może mam inne ale jeszcze nie odkryte :D
Moja mama też zawsze dostawała od Nas takie polne bukiety :)
OdpowiedzUsuńMoja najczęściej też, czasem późny bez, czasami irysy - to co kwitło w ogródku :)))
Usuńte róże wyglądają obłędnia:))),,,Aniu musiałabyś mnie zobaczyć...od razu stwierdziłabyś,że jesteś chudziutka jak patyczek:))))))
OdpowiedzUsuńKurko, najważniejsze to dobrze czuć się we własnej skórze, a ja czuję się nie bardzo, zawsze ważyłam dużo mniej i teraz czuję, że to dla mojego organizmu za duże obciążenie. Można powiedzieć, że robię to dla zdrowia. A dieta cud miód i orzeszki, rewelacyjna :)
UsuńA co sąsiad na to? ;)
OdpowiedzUsuńi na dodatek masz zamek! Jesteś jednym słowem królową! :)
To Hogwart i gra z klocków lego - Harry Potter. Polecam starszym dzieciakom - chociaż Marcin gra po swojemu, przekładając, układając i kompletując elementy.
UsuńSąsiad ma tyle tych róż, że na pewno nie zauważył :)))))