Obserwatorzy

piątek, 13 września 2013

Codzienne przedstawienie

... zazwyczaj zaczyna się od złowienia myszy. Jeszcze tydzień temu zdarzały się jaskółki, ale już odleciały, więc pozostańmy przy myszach.
Jak już ofiara zostanie upatrzona i baaaardzo delikatnie przetransportowana w zębach na taras nadchodzi czas na zabawę, oczywiście w kotka i myszkę. Niestety, biedactwo nie ma szans, bo kot choć młody (ok. 5 miesięcy) do gap nie należy i nawet gdy uda jej się doczołgać w jakiś zakamarek np. szczelinę między doniczką a ścianą, albo za karton to nie ma mocnych, tak będzie skakał i tańczył wokół aż ją wydobędzie. Zauważyłam, że biedulki dla zmyłki martwe udają ... a nóż widelec kocur odpuści. Ale ten nie da się podejść, odchodzi ukradkiem tylko zerkając, niech no tylko mysz spróbuje się poruszyć - natychmiast zostanie doprowadzona do porządku, tzn. podrzucona do góry a potem przygnieciona łapą. A jak już uda jej się zejść z tego świata następuje konsumpcja, szczegółowym opisem i zdjęciami nie będę Was raczyła. Marcin tylko podgląda (bo jak wspomniałam spektakl odbywa się na tarasie, często w porze naszego posiłku) i komentuje "OOO odciął już myszy głowę i zjadł ..."

Trudno się dziwić, że po tak wyczerpującym zajęciu kotu chce się spać ...




A latem, w czasie upałów zdarzała się też taka drzemka :))


Wczoraj wybraliśmy się na wieczorny spacer ... kot oczywiście też, choć nikt go o to nie prosił. Nie wiem co Ci ludzie ze wsi, widząc mnie z kotem na rękach, sobie  pomyśleli (przecież musiałam go nieść bo inaczej wpadłby pod samochód).

Przynajmniej wiem, że w tym roku, żadna mysz na dłużej u nas nie zagości :))

Ściskam, życząc dużo dobrego humoru, na piątek 13. :))

16 komentarzy:

  1. Przynajmniej o szkodniki martwić się nie musisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. och ale Wam zazdroszczę kota!! w dodatku jaki on śliczny! :-)
    kocham koty całym sercem (psy zresztą też) a na stanie mam niestety 3 alergików i nici na razie ze zwierzaka :-(
    może kiedyś ktoś gdzieś wynajdzie jakiś genialny i skuteczny odczulacz bez skutków ubocznych...

    ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zawsze był jakiś zwierzak... Pamiętam jak leżałam z nowonarodzoną Julką i zadzwonił mąż z pytaniem co ma zrobić, bo nasz Czarnuch (kot) wyspał się w przygotowanym łóżeczku. Koniec końców pościel została, alergii dzieci nie mają (chociaż mąż alergik, prawdopodobieństwo wystąpienia alergii jest duże). Podobno alergia może minąć, czego serdecznie życzę! :-)

      Usuń
  3. Spektakl niezwykle uroczy :-) a co ludzie na wsi myślą to nawet nie próbuję sobie wyobrażać :-) U nas Psica usiłuje polować, ale chyba nic jeszcze nie złapała, raz muchę, wypluła i nie wiedziała co dalej robić :p Mamy koty dochodzące, więc może myszy będą czuły jakiś respekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot dochodzący to tak jak swój :-) nasz poluje na wszystko co się rusza, osy, pszczoły, żadna różnica... A psica dzielna :-)

      Usuń
  4. Twój kot przydałby mi się w Edenie. Jesienią w domku było sporo mysz. Zastanawiałam się czy nie kupić mojej Frani szelek i nie zabierać ją do Edenu. Franka poluje ale na muszki. Komicznie to wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, żeby było bliżej to bym Ci wypożyczyła naszą żabę... A może szelki Frani nie są potrzebne? Wystarczy, ża ją ktoś weźmie na kolana. Dorosła jest i raczej powinna się pilnować, chociaż ile kotów tyle charakterków, nasz się pilnuje :-)

      Usuń
  5. hahaha, znam to:) Czy twój kocur też tak śmiesznie "ćwierka" przy tych zabawach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jeszcze nie :-) ale miałam kiedyś takiego gruchającego :-))

      Usuń
  6. Łowca :-) może uda mi się zrobić jakiś filmik przyrodniczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko pozazdrościć takiego kota :)
    Pozdrawiam ciepło,
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam nie z własnego podwórka, a z podwórka Teściowej - kocicę zresztą ma niezwykle podobną umaszczeniem. Kaja co prawda zabawia się z ofiarami gdzieś na działce, a nie przy ludziach, ale jak już padną znosi je pod drzwi tarasu.
    Nie zjada, bo jest rozpuszczona wątróbką i innymi przysmakami, ale dzielnie na nie pracuje i dzięki temu faktycznie myszy w domu nie ma... raz na jakiś czas jedna bida się zaplącze, ale i jej żywot jest krótki - Kaja w ciągu dnia dyżuruje na podwórku i w okolicy, a nocą w domu. Zarobiona jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kot pierwsza klasa, a "śpiące" zdjęcie - rozczulające

    OdpowiedzUsuń