Obserwatorzy

piątek, 20 września 2013

Sprzątanie świata? Jestem na nie!

Dziewczyny, które znają mnie bliżej wiedzą, że zawodowo zajmuję się ochroną środowiska, a właściwie przygotowywaniem różnych analiz i opracowań. Kiedyś z racji wykonywanej pracy urzędniczej też musiałam brać udział w wydarzeniach typu "Sprzątanie świata". O ile miałam na to wpływ to starałam się kupować dzieciom (bo to przecież najwięcej dzieci wyrusza na sprzątanie świata) przede wszystkim mocne rękawice i worki, ale i tak mieliśmy limity wydatków i dzieci zazwyczaj dostawały po jednej rękawiczce. Troska o środowisko i życie w zgodnie z naturą są mi bliskie i dlatego też bliska mi była edukacja ekologiczna (będąca moim konikiem). Cenię wiele akcji edukacyjnych, niektóre jeśli mam możliwość wspieram finansowo. Nie rozumiem natomiast idei wysyłania dzieci do lasów, parków miejskich w celu sprzątania śmieci. Czego dzieci się uczą? Najczęściej tego, że dorośli śmiecą. Bo przecież butelki po piwie, puszki, zużyte prezerwatywy, niedopałki, bywa też że zużyte igły i strzykawki nie należą do dzieci. Czy nie byłoby lepiej aby np. dzieci zamiast zbierać śmieci wygrabiły liście schorowanych kasztanów? Albo zadbały o zieleń wokół szkoły? W mojej szkole podstawowej każda klasa była odpowiedzialna za skrawek ziemi. Sprzątaliśmy, budowaliśmy kosze, sadziliśmy kwiaty, tworzyliśmy skalniaki. To była prawdziwa troska o swój kawałek ziemi. Były też mniej udane akcje jak choćby wykopki i zbieranie stonki, ale to na szczęście było i minęło.
Kiedy rozmawiam z nauczycielami to przyznają mi rację .... a potem przychodzi 3 weekend września i dzieci znowu zabierają się za porządki po nas, dorosłych - bo tak trzeba, bo nie wypada nie wziąć udziału w tej akcji. Worki ze śmieciami zostaną ustawione przy drodze i w niektórych  miejscach postoją tydzień albo dłużej. Czy efekt edukacyjny zostanie osiągnięty?

20 komentarzy:

  1. popieram Cię z całego serca, to sprzątanie powinno należeć do dorosłych w ramach np zadośćuczynienia, tzw prace na rzecz społeczeństwa lokalnego. Dzieci warto uczyć inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jest tyle różnych możliwości, trzeba tylko trochę pomyśleć.

      Usuń
  2. Wiele takie akcje nie pomogły, nasze pokolenie dorosło i nadal śmieci ;)

    Przyłapawszy kiedyś idące przede mną dzieciaki z podstawówki na wyrzucaniu papierków do czyjegoś ogródka, podeszłam do nich i objechałam, że prywatnym ludziom śmiecą i że jak już muszą wyrzucać, niech rzucają na ulicę, gdzie może za sprzątanie płacić sobie gmina, która przez 2 km drogi do szkoły nie ustawiła ani jednego śmietnika. A to centrum miejscowości.

    I to jest beznadziejny system - śmietników nie ma, ale raz do roku szumna akcja sprzątnia świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System jest chory i niestety ta akcja też jest chora. Dziwi mnie, że media raczej bezkrytycznie do niej podchodzą, chociaż zauważyłam poprawę, bo nie słyszałam żadnych reklam w tym roku.

      Usuń
  3. Nienawidziłam tego będąc uczniem, nie popieram do tej pory. Cała akcja nie uczy, żeby nie śmiecić tylko zaczyna się i kończy na sprzątaniu syfu bo jakiś burakach co nie potrafią z lasu czy znad jeziora zabrać tego z czym przyleźli. Przecież jeśli przyjechałeś z butelką napoju nad jezioro i wypijesz zawartość to zabierz. Plecy nie bolały niosąc nad jezioro to nie powinny w drugą stronę, bo bez zawartości jest lżejsze. Do akcji "zabierz swoje śmieci ze sobą" dołożyłabym jeszcze akcję "Lubisz głaskać psa? To polub zbieranie jego kupy". Najbardziej dość mam pseudohodowców psów, którzy potrafią perfidnie udawać, że nie widzą jak ich pupil sra komuś pod oknem na trawnik.

    OdpowiedzUsuń
  4. W ramach akcji "sprzątanie świata" proponuję coś innego. Biorąc pod uwagę, że akcja zbiega się w czasie z pierwszymi wywiadówkami w szkołach, na takim zebraniu występuje dziecko (może być z innej klasy, żeby nie było bardziej stremowane na widok własnego rodzica) i przeprowadza wykład na temat szkodliwości i niestosowności śmiecenia ze szczególnym uwzględnieniem wywożenia śmieci do lasu. Wykład w miarę możliwości powinien być multimedialny, z dużą ilością zdjęć z najbliższej okolicy. Na zakończenie wykładu dziecko wygłasza kwestię: "To nie my dzieci, powinniśmy sprzątać, ale wy dorośli nie powinniście śmiecić. Ale jeżeli w ramach akcji wyręczamy służby porządkowe i pracujemy, należy nam się wynagrodzenie, jak za normalną, uczciwą pracę. A teraz zbiorę dane osobowe i adresowe od Państwa, aby móc po zakończonej akcji wystawić fakturę. Termin zapłaty - 3 dni."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre! Tylko ta faktura powinna może pójść do u. gminy, lasów państwowych (chociaż te jako jedyne organizują dzieciakom ognisko, kiełbaski itd, w zamian za sprzątanie), zarządu dróg.

      Usuń
    2. Nieważne do kogo, byle dużo tych faktur było i z dużą liczbą zer.

      Usuń
  5. Aniu zgodzę się z każdym Twoim słowem...cóż więcej dodać...grunt to dobre wychowanie, najwazniejsze to nie śmiecić by nie musieć sprzątać...nienawidziłam tych akcji z całego serca...moje dziecko w tym dniu chyba będzie "chore";)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, za moich "uczniowskich" czasów takich akcji nie było. Za moich "nauczycielskich" czasów widziałam, ze ta akcja nic nie przynosi. Ja mam fizyczną blokadę przed rzuceniem śmiecia na drogę, serio i do tego wewnętrzny przymus zwracania uwagi ludziom, którzy o robią. No trzącha mną jak widzę.
    A te śmieci o których piszesz - puszki, butelki, prezerwatywy, no kurcze, nie wiem czy bym chciała, żeby Dziedzic to tykał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, bałabym się że mi łapsko uschnie od wyrzucenia papierka na ziemię.
      Dzieci z naszej szkoły chodzą m.in. po pobliskim dawnym poligonie i cuda tam można znaleźć. Dlatego tak ważne są mocne rękawice. Julka ma własne, bo te jednorazówki dostarczane do szkół są nietrwałe.

      Usuń
    2. A jakie cuda można znaleźć po słynnych spotkaniach młodzieży na Lednicy :))) Ale to już leśnicy wiedzą, na szczęście to oni sprzątają :)

      Usuń
  7. Jakież to perfidne (albo bezmyślne?) - naśmiecić a potem kazać dzieciom sprzątać i jeszcze robić z tego akcję niegodną etycznej odmowy.
    Zgadzam się w pełni (księżyca ;)
    Oraz pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację to nie dzieci powinny sprzątać po dorosłych. I to dorośli niestety uczą dzieci śmiecić. Mam czasem okazję poobserwować takie obrazki, dzieci dostają słodycze, obierają z papierka cukierka i ciach na ziemię, a rodzic nic!!! To, co się dziwić, że jak dorośnie wywali do lasu worek ze śmieciami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są o wiele lepiej wyedukowane od dorosłych ... a potem właśnie kilka akcji sprzątanie świata i wiedzą już, że to bez sensu tak dbać, bo w lasach i rowach pełno śmieci.
      Klasa Julki w tym roku znalazła resztki opon, zderzak samochodowy, kawałek łóżka ...

      Usuń
  9. dzieci uczy się tylko naprawiania skutków głupoty dorosłych zamiast uczyć o przyczynach. Nieśmiecące dzieci to w przyszłości nieśmiecący dorośli. Sama pamiętam tę akcję z podstawówki, gdy w parku w krzakach znaleźliśmy jakąś siatkę z zużytymi pampersami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieci często wiedzą jak nie śmiecić, jak segregować itd. tylko co z tego jak przykład idzie od góry. Eeech.

    OdpowiedzUsuń