Ta wersja piosenki popularnie nazywanej "wonnym filcem wali" zdecydowanie bardziej mi się podoba. Nie zawsze piosenki śpiewane w dwóch językach robią dobre wrażenie, a wyskok Wiśniewskiego z "Keine Grenzen" kilka czy może już kilkanaście lat temu zrobił na mnie paskudne wrażenie.
Ale tu jest fajnie i aż postaram się zobaczyć inne utwory tego zespołu. :-)
Małgosiu, Justyno - tak słoneczniki to późne lato, ale dobrze robią na takie bure dni :)) I Graszka u siebie pisała też o słonecznikach, tak mi się zatęskniło ... :) Babo, mironq - uwielbiam Stinga, ale tu chodziło mi właśnie o przedstawienie I Muvrini, którzy zawsze mnie pozytywnie nastrajają :)) Pewnie jeszcze coś się kiedyś ich pojawi :))
:) słoneczniki bardziej mi się kojarzą z póżnym latem... a ja marzę choć o przebiśniegach :)
OdpowiedzUsuńPiosenka SUPER. Wykonania też;-)!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Póki co nie mam głośników w komputerze - więc nie posłucham. Dopiero w domu :)
OdpowiedzUsuńTak słoneczniki to późne lato, ale jest ciepło widać, słoneczko...czego chcieć więcej;'))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Stinga nie lubię, ale zapatrzyłam się na nowo w nagłówek - od "pewnego" czasu te ptaszki i serduszko jakoś mi bliższe :D
OdpowiedzUsuńTa wersja piosenki popularnie nazywanej "wonnym filcem wali" zdecydowanie bardziej mi się podoba. Nie zawsze piosenki śpiewane w dwóch językach robią dobre wrażenie, a wyskok Wiśniewskiego z "Keine Grenzen" kilka czy może już kilkanaście lat temu zrobił na mnie paskudne wrażenie.
OdpowiedzUsuńAle tu jest fajnie i aż postaram się zobaczyć inne utwory tego zespołu. :-)
Małgosiu, Justyno - tak słoneczniki to późne lato, ale dobrze robią na takie bure dni :)) I Graszka u siebie pisała też o słonecznikach, tak mi się zatęskniło ... :)
OdpowiedzUsuńBabo, mironq - uwielbiam Stinga, ale tu chodziło mi właśnie o przedstawienie I Muvrini, którzy zawsze mnie pozytywnie nastrajają :)) Pewnie jeszcze coś się kiedyś ich pojawi :))