Nie widziałam takich w internecie. Prawda jest też taka, że specjalnie się nie rozglądałam i całkiem sama je wymyśliłam. Dostałam też pytanie o "przepis" na motylka. Hmmm, macie ochotę na tutorial?
A poniżej to kot czy żaba? Bo że łowca to wiadomo (pochłania po dwie - trzy saszetki dziennie, a na deser myszki, dwie albo trzy, bo na jednej się nie kończy).
Zainteresowanych informuję, że nowa powieść Marka Krajewskiego została pochłonięta przeze mnie i męża (w odwrotnej kolejności) i ... jak zwykle otrzymaliśmy kawałek dobrego kryminału, od którego nie sposób się oderwać. Trudniej tu już o ten klimat, o którym pisałam wcześniej ... ale to pewnie dlatego, że czas zdarzeń i powojenny Wrocław mocno różnią się od tych, które znamy z pierwszych powieści.
Krajewskiego przeczytałam pomiędzy dwiema innymi książkami, będącymi ciężką literaturą faktu i może moje odczucia w związku z kryminałem są wygładzone i odrobinę przymglone, bo życie pisze o wiele bardziej brutalne scenariusze. Napiszę o tym, kiedyś, bo teraz czas na coś optymistycznego, ciepłego i wesołego ... Macie jakieś propozycje???




tutorial by się przydał - nie umiem jeszcze szydełkować, ale mam nadzieję, że uda mi się nauczyć w najbliższym czasie :)
OdpowiedzUsuńI faktycznie nigdzie nie widziałam podobnego motylka!
Nauczyłam się całkiem niedawno, ale robię tylko proste i małe rzeczy, do tych dużych nie mam cierpliwości.
UsuńRobisz cudeńka. Oglądając pomyślałam sobie, że to dobrze, że przyszła jesień a zaraz po niej będzie zima. Człowiek będzie miał więcej czasu na robótki ręczne.
OdpowiedzUsuńPs. ten Twój kot to wielkolud. Moja franka jest malutka :-), to zapewne zasługa mysz
Ostatnio dużo szydełkuję i pewnie za moment zajmę się czymś innym. Chciałabym spróbować dekupażu :)
UsuńA kot faktycznie rośnie...
Motylki są cudne. Jesteś mistrzynią szydełka. Twoje serducha które dostałam od Ciebie wiszą na honorowym miejscu u mnie w domu i jak na nie spoglądam to mam przed oczami nasze spotkanie;-))))
OdpowiedzUsuńKoteczek jest PIĘKNY!!!!!!! i jaki już duży;-))))
Całuski
Do mistrzyni mi daleko, ale dziękuję Kochana za miłe słowa... Żeby tylko Twoja Ściborówka była bliżej...
UsuńJedno z "moich" też na co dzień mi towarzyszy i dynda przy etui na komórkę :) Domaga się prania, ale nie mogę się jakoś rozstać ;)
UsuńA propos kota. On je zjada, czy tylko je dusi i przynosi dla Ciebie? :)
OdpowiedzUsuńZjada, na naszych oczach.
UsuńAni razu nie podzielił się z Tobą? Nie poczęstował?
UsuńNo właśnie nie ... chociaż koty przynoszą swoim domownikom myszy, może aby ich dożywić. Ale mój widocznie stwierdził, że jestem dobrze odżywiona i ma chyba rację ;)
UsuńEgoista ;)
UsuńMotylki śliczne, a tutorial będzie mile widziany :-) Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńoj literatura faktu czy też kryminały to nie moja bajka...choć książki zaczęłam czytać stosunkowo rzadko wybieram inne tematyki:-)
OdpowiedzUsuńmotylki wspaniałe:-)
pozdrawiam cieplutko