Obserwatorzy

poniedziałek, 2 września 2013

Toruń w sobotni wieczór

Jakbym przeczytała taki tytuł to spodziewałabym się, że przeczytam o pięknej toruńskiej starówce, o cudnie podświetlonym bulwarze, o piernikach ...
Ale ja dziś trochę inaczej. Bo Toruń to też przepiękny (ośmielę się stwierdzić, że najpiękniejszy na świecie ;) ) stadion żużlowy Motoarena.
źródło: speedway.net.pl

Speedway to sport dla ludzi o silnych nerwach, czasem wydaje mi się, że ja już za stara na takie nerwy jestem ... ale natura jest silniejsza ;) Wychowywałam się 200 m w linii prostej od stadionu w Gdańsku, chłopaki z podwórka i ze szkoły żyli żużlem, przy sprzyjającym wietrze słyszałam dokładnie co się dzieje na stadionie ... Na żużel chodził mój dziadek i mój tata więc chcąc nie chcąc i ja polubiłam ten sport.



Nie żyję żużlem, często myli mi się kto gdzie jeździ (zbyt często zawodnicy zmieniają kluby) ale lubię ten specyficzny zapach, emocje i przyjazną atmosferę. I lubię dobre widowisko, a takiego zawsze można spodziewać się w Toruniu, czy to na meczach ligowych czy na Grand Prix.
I tak właśnie spędziliśmy sobotni wieczór, nie szkodzi, że mecz był na 20 a my mamy do Torunia ponad 2 godziny jazdy.

Najważniejsze, że kibice mali i duzi byli zadowoleni :)



A na koniec była niespodzianka - fajerwerki


Wróciliśmy w środku nocy, ale zadowoleni, bo takie spontaniczne* wyjazdy są najfajniejsze :))

*spontaniczne to w tym przypadku znaczy, że decyzja zapadła kilka dni wcześniej, w innym przypadku nie kupilibyśmy biletów ;)

16 komentarzy:

  1. Chciałabym kiedyś odwiedzić Toruń :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu odgłosy ze stadionu dochodzą na moją działkę :-) Natomiast ja sama nigdy nie byłam na stadionie. Całkiem niedawno był syn, wrócił zadowolony :-) Może kiedyś się wybiorę poczuć ten wyjątkowy klimat.
    W Toruniu byłam niedawno z dwóch powodów. Oglądnęłam serial Lekarze a on właśnie był kręcony w Toruniu, a drugi powód - koniecznie chciałam poznać pewną osobę która od dawna mnie czyta ale od niedawna komentuje. Bardzo mile wspominam Toruń, a spotkanie owocuje. Teraz ona przyjedzie na moją wystawę 14.09. Aniu a może i ty sie wybierzesz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Grażynko, żużel albo się polubi od razu, albo wcale ... ważny chyba też jest mecz, żeby emocje były.
    A Toruń ... ma coś w sobie magicznego. Zawsze mile jest tam się zatrzymać, choć na chwilę :)
    Ojej ... wystawę? Zdjęć? Super!!! Niestety, tak jak pisałam Ci w mailu, trochę mi ostatnio pod górkę i wiem, że we wrześniu nie dam rady :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, wiem, rozumnie :-)

      Usuń
    2. Aniu, wpisuję się tutaj bo nie widzę u siebie na kompie możliwości dodania u Ciebie komentarza...
      Dla mnie żużel to absolutna abstrakcja, raz byłam i wróciłam z bólem głowy na kilka dni. Postanowiłam nigdy więcej ale rozumiem, że może wciągać:) każdego zresztą coś wciąga, chociażby ciastka:)
      Fajnie, że miło spędziliście wieczór, to najważnijesze.
      pozdrowienia ślę,

      Usuń
  4. Żużel jest mi co prawda obojętny, ale w Toruniu byłam raz i chętnie wrócę!
    Jestem zadowolona, wrażenie przyjemne i żałuję tylko, że tak mało czasu tam spędziłam, bo raptem trzy dni i to zajęta w bibliotece uczelnianej... dodatkowo pogoda mnie nie rozpieszczała, bo lało.
    Ale z chęcią jeszcze przyjadę pochodzić po pięknych uliczkach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Żużel to zupełnie nie jest to co lubię. W czasach studenckich kiedy jeszcze mieszkałam w Zielonej Górze, zawody Falubazu były niemal świętem miasta a mi kojarzyły się jedynie z zapchanymi miejskim autobusami. Nie rozumiem do dziś fascynacji tym sportem podobnie zresztą mam z piłką nożną.
    Co do Torunia jest na liście miast do odwiedzenia w Polsce. Może w drodze do Trójmiasta (z którego miałam okazję zobaczyć tylko Gdynię).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że mam blisko Gdyni unikam jak ognia. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego ale nie lubię tego miasta. Gdańsk natomiast ma dużo uroku po sezonie. We wrześniu kiedy bywają jeszcze ciepłe dni a nie ma tak dużo turystów. Toruń polecam z czystym sumieniem. Jest piękny

      Usuń
    2. Gdynia też ma swój urok, chociaż ja wolę plaże od bulwaru ;) i stare kamieniczki, wąskie uliczki od tych gdyńskich, zupełnie innych.
      Aaaa i pamiętam jak mówiło się, że w Gdyni śmierdzi śledziami (to od herbu a nie od faktycznego zapachu ;) )

      Usuń
    3. Arka śledzie, żyd na torpedzie - tak jakoś mi się przypomniała z lat młodości. W sobotę do przychodni w której pracuję przyszła kobieta. Miałyśmy 20 min na pogadanie. Okazało się, że mieszkała w Bytowie przeprowadziła się do Gdyni. I jest prokuratorem. Jedno nas połączyło "nie lubienie " Gdyni :-)

      Usuń
  6. Jasne, że najpiękniejszy na świecie!!!:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez Toruń jedynie przejeżdżałam, nawet o pierniczki nie zahaczjąc;-/
    Fajna impreza...najważniejsze że sie świetni bawiliście;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tam nie byłam!!! Czyli czas nadrobić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię żużel, ale w Poznaniu władze miasta utłukły klub żużlowy mimo obywatelskich inicjatyw ratowania go. Stadion w Toruniu jest imponujący. Nie byłem. We wrześniu będę w Toruniu, ale w zupełnie innej sprawie. Jadę odwiedzić szefa kuchni restauracji Szeroka 9. A na mecz żużlowy bym się wybrał. Lubię hałas, zapach paliwa, atmosferę. Reszta jest mniej ważna, bo nie kibicuję żadnej drużynie. Lubię wiec otoczkę.
    Ps. Dobrze, że wróciłaś bo tak pusto było w sieci. Teraz się milej zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Toruńska starówka jest magiczna. Na żadnej innej nie poczułam "motyli w brzuchu". Dlaczego? Nie wiem. To coś, co czuje się szóstym zmysłem. Na tych uliczkach fruwają dobre fluidy.
    Przyjemnie się czyta o tym, że ktoś się tu dobrze bawił i będzie to miło wspominał.
    Życzę takich chwil jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń